𝚠𝚑𝚢 𝚍𝚘𝚗'𝚝 𝚢𝚘𝚞 𝚐𝚒𝚟𝚎 𝚒𝚝 𝚊 𝚝𝚛𝚢.
~ 𝚜𝚔𝚒𝚕𝚕𝚎𝚝𝚜𝚘𝚕𝚍𝚒𝚎𝚛
▼
R U T H
— Wstawaj! Nie ma spania!
Otworzyłam gwałtownie oczy, podnosząc się do pozycji siedzącej. Banan wystraszył się równie mocno, gdyż zerwał się na łapki i schował za moimi plecami. Zarówno on, jak i ja znieruchomieliśmy, nasłuchując co się dalej wydarzy.
Moje serce biło bardzo szybko, oddech spłycił się, a kołdra, która dotychczas przyjemnie grzała moje ciało, stała się nieznośna. Lepiła się do mnie i było mi pod nią tak gorąco, że moje plecy zalały poty.
Nagle w pokoju rozległo się walenie w drzwi — pukanie to za mało powiedziane. Przestraszyłam się, przez co moja sylwetka drgnęła.
— Halo! Ruth! — Usłyszałam Tony'ego.
Tak szybko, jak strach opuścił moje ciało i umysł, został równie szybko zastąpiony przez irytację.
— Co chcesz? — warknęłam.
— O! Już nie śpisz!
— Jak udało ci się na to wpaść?
— Mogę wejść?
— Nie!
— No weź!
Mówiąc to, nacisnął klamkę.
— Tony! Do chuja!
— Co? — spytał, zaglądając do wewnątrz. Zza drzwi wystawała tylko jego głowa.
— Jajco! Nie pozwoliłam ci wejść!
— Ja sobie pozwoliłem-
— A jakbym się przebierała? Albo była nago?
— To nadal nie byłby powód, abym nie wchodził. — Poruszał brwiami.
— Wkurwiasz mnie, a jest dopiero rano! — wrzasnęłam.
— Złość piękności szkodzi, skarbie, a musisz ją zachować na jutrzejszy bal. I ja właśnie w tej sprawie-
— Mam to w dupie, Tony! Głęboko w dupie! — Wstałam gwałtownie z łóżka, niestety strasząc mojego Banana, gdyż patrzył na mnie teraz jak na zjawę.
On, biedny, nie wiedział co się działo... Zresztą u mnie było wcale nie lepiej. Ja też, kurwa, nie wiedziałam po co ta cała szopka, do cholery!
— Cieszę się słońce, ale później się pozłościsz. Będę czekał na ciebie przy wyjściu z siedziby. O szczegółach poinformuję, jak już będziemy w drodze-
Urwał, kiedy uświadomił sobie, że próbowałam zamordować go wzrokiem.
— Co? — Zmarszczył brwi.
— Wyjdź albo cię wypatroszę.
Nie zwlekając, wyszedł z mojego pokoju bez zbędnych komentarzy czy oponowania. Zamknął za sobą drzwi, ale nie słyszałam żadnych kroków. Nadal tam stał.
— Idzi stąd! — krzyknęłam czując, jak kipi ze mnie złość.
— Ubierz się szybko. Kawa i śniadanie później.
— Za. Jakie. Kurwa. GRZECHY? — ryknęłam w dłonie, którymi zakryłam sobie twarz.
— Masz dziesięć minut! Czekam na dole.
CZYTASZ
Mirror Image: Ruthless | Bucky Barnes fanfiction
Fiksi Penggemar2 CZĘŚĆ SERII „MIRROR IMAGE" ▼ Bo czy jesteśmy w stanie naprawdę zatrzymać samych siebie? Zapobiec cierpieniu niosącym zniszczenie, kiedy demony ogarną nas bezlitośnie? „I jeśli się łudziłeś, jeśli serio miałeś nadzieję, że jakoś z tego wyjdziemy i...
