▼
Czas leci zdecydowanie zbyt szybko. Po moich odczuciach oraz po tym, co mi piszecie chciałoby się, aby ta opowieść trwała i trwała. Jednakże wszystko się kiedyś kończy, tak więc i ona, druga część Lustrzanego Odbicia, dobiegła końca.
Postaram się nie rozpisywać, aczkolwiek ciężko i — moim zdaniem — bardzo niestosownie będzie zdawkowo i w kilku słowach podziękować tak wspaniałym czytelnikom 🫶🖤💙
Dlatego dziękuję. Naprawdę dziękuję z całego serca za wspólnie przeżyte emocje; cierpliwość i wyrozumiałość, gdyż książka przetrwała dwie bardzo długie przerwy spowodowane sprawami osobistymi i próbą okiełznania ich; wierność, ponieważ nieustannie wyczekiwaliście rozdziałów i wbrew temu, że publikacja przestała być regularna, zostaliście ze mną do końca; aktywność pod rozdziałami, bo naprawdę chyba nic nie sprawia mi takiej radochy, jak czytanie Waszych szczerych (często potężnie zabawnych) komentarzy oraz meldowanie się na tik toku i szukanie powiązań między filmikami, a rozdziałami; docenienie, gdyż chyba nie ma innego środowiska, w którym wysłuchałam się tak dużej ilości pozytywnych i motywujących słów skierowanych w moją stronę.
Dzięki Wam chciało mi się pisać i dostawałam przypływu weny. Dzięki Wam chciałam tu wrócić. Obiecałam sobie wrócić! Nie miałabym serca zostawić Was ze złożonymi obietnicami kolejnych książek oraz z niedokończoną, drastycznie urwaną powieścią. I to zapewne byłoby łatwiejsze. Po prostu odpuścić. Ale zarówno Wy, jak i Wasza miłość do bohaterów książki, którzy nie odpuszczają! sprawiły, że dostałam kopniaka motywacji. Wszyscy wiemy, że niektóre sprawy wymagają czasu, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, by wrócić. Tego nauczyli mnie bohaterowie; tego nauczyliście mnie Wy.
Cieszę się, że to miejsce, mimo tylu anonimowych ludzi, może być środowiskiem więzi, zrozumienia, poczucia przynależności. Już o tym wspominałam, ale powtórzę się — zrozumienie. To był zamysł zarówno tej książki, jak i całej mojej twórczości: podarowanie poczucia zrozumienia i bycia potrzebnym. Wierzę głęboko, że z czymkolwiek się teraz zmagacie, mogliście to w jakiś sposób spotkać w książce i odnieść do siebie. Liczę, że jeżeli świat nie stał się jeszcze dla Was komfortowym miejscem i nadal szukacie własnego skrawka ziemi, to tutaj zaznaliście tego komfortu i odskoczni od — bardzo często — przykrej rzeczywistości. Tak, wiem, skazałam Was na niejednokrotne emocjonalne rollercoastery. Ale koniec końców wszyscy spotykaliśmy się w tym jednym miejscu i po prostu przeżywaliśmy to razem. To jest właśnie słowo klucz — razem. Bo fakt, można w pojedynkę. Ale po co? I czy warto?
Pamiętajmy, że nigdy nie jesteśmy sami. I pamiętajmy, żeby nigdy nie porzucać nadziei. Ponieważ często to ona jest jedyną wartością, która trzyma nas przy życiu. Niech bohaterowie powieści są tego przykładem.
Powoli kończąc moje wypociny chcę Wam powiedzieć, że nie jestem w stanie dosłownie wyrazić emocji i tego, jak bardzo jestem Wam wdzięczna, że jesteście. I że możemy brnąć przez tę przygodę razem. Czuję się, jakbym wraz z tą książką zostawiła tu nieodwracalnie cząstkę swojego serca, duszy. Ale czy to źle? Szczerze wątpię. O to też chyba chodzi w twórczości, jak i życiu — żeby dawać innym siebie.
Nie mogę się doczekać trzeciej części. Narazie nie będę nic zdradzać, potrzymam Was jeszcze trochę w niepewności. Jednakże to, czego zdecydowanie bardziej nie mogę się doczekać, to interakcja z Wami i tworzenie pięknych wspomnień, do których kocham wracać.
Kocham Was z całego serducha i jestem ogromnie wdzięczna, że trafiliśmy na siebie 🖤💙
Do zobaczenia niebawem 🫶🖤💙
Wyczekujcie wieści! 😁😇
~ skilletsoldier
CZYTASZ
Mirror Image: Ruthless | Bucky Barnes fanfiction
Fanfiction2 CZĘŚĆ SERII „MIRROR IMAGE" ▼ Bo czy jesteśmy w stanie naprawdę zatrzymać samych siebie? Zapobiec cierpieniu niosącym zniszczenie, kiedy demony ogarną nas bezlitośnie? „I jeśli się łudziłeś, jeśli serio miałeś nadzieję, że jakoś z tego wyjdziemy i...
