𝚘𝚑, 𝚊𝚗𝚍 𝚒 𝚔𝚗𝚘𝚠
𝚒 𝚌𝚊𝚗 𝚝𝚎𝚕𝚕 𝚒'𝚖 𝚏𝚊𝚕𝚕𝚒𝚗𝚐 𝚏𝚞𝚛𝚝𝚑𝚎𝚛
𝚊𝚐𝚊𝚒𝚗.
~ '𝙳𝚒𝚜𝚝𝚛𝚊𝚌𝚝𝚒𝚘𝚗' 𝚋𝚢 𝚂𝚕𝚎𝚎𝚙 𝚃𝚘𝚔𝚎𝚗
▼
R U T H
Dyskretnie wsłuchiwałam się w rozmowy ludzi. Przyglądałam się ich twarzom oraz temu, jak się zachowywali. Próbowałam również wczuć się w swoje wnętrze, aby doświadczyć jakiegoś impulsu, myśli, które nakierowałyby mnie na właściwy tor w działaniu. Wszystko jednak było na marne.
Nie mogłam się skupić. Może właśnie to było powodem? Ciągle myślałam o tym, co przeżywałam w pokoju, przed wyjściem na spotkanie. Nadal czułam ciarki na karku spowodowane przerażeniem i bólem, którego w rzeczywistości nie doświadczyłam. Choć z drugiej strony, czy na pewno? Przecież czułam to.
Czułam pod palcami tę dziurę w mojej głowie.
Szybko przymknęłam powieki, urywając myśli. Nie chciałam, aby ktokolwiek zwrócił uwagę na tę dziewczynę, której wyraz twarzy wyglądał, jak siedem nieszczęść. Musiałam to jakoś zamaskować.
Nie bardzo wiedziałam, co ze sobą zrobić. Hill rozmawiała z organizatorem spotkania. Tony'ego i Barnes'a gdzieś wcięło. A ja po prostu stałam przy szwedzkim stole, jak jakiś osioł, wpatrując się z obrzydzeniem w jedzenie. Nie chodziło o to, że wyglądało na kiepsko przygotowane. Mój żołądek był problemem, a dokładniej to, że był mocno skurczony, przez co nie byłam głodna. Na samą myśl o jedzeniu miałam odruch wymiotny. W dodatku potwornie się stresowałam. Wiem, że powinnam jeść i zapewne właśnie przez to nie miałam siły do czegokolwiek. Tylko, że wiedziałam, iż nie zdołam dziś już nic przełknąć. No, może poza wodą. Poczułam suchość w ustach. Woda była dobrym pomysłem.
Chwyciłam za plastikowy kubeczek i napełniłam go.
Zamyśliłam się. Może potrzebowałam jednak dostarczyć sobie trochę cukru? Może jakiś słodki napój byłby równie dobrym pomysłem?
Po wypiciu wody jednym haustem, sięgnęłam po oranżadę. Nie zdążyłam jej sobie jednak nalać, gdyż poczułam, jak ktoś uderzył mnie w biodro. Odwróciłam się gwałtownie, mając już gębę pełną ostrzeżeń nasyconych kurwami, kiedy nagle dostrzegłam dziecko. Po prostu dziecko. Tak na oko dziesięć lat. Niski chłopiec, krótko obcięty blondyn.
Miało na sobie okulary z okrągłymi szkiełkami. Ubrane zostało w szary garnitur. Wyglądało dosyć uroczo, ale już zdążyło mnie wkurwić. Nie chodziło o to, że mnie zabolało, tylko o to, iż nie znosiłam, gdy ktoś przekraczał moją sferę osobistą.
Tak, jak Barnes?
Nie. Tak, jak nie pytałam cię o zdanie, więc siedź cicho. Jakoś wcześniej się nie odzywałaś, gdy walczyłam o życie. Już wróciła twoja pewność siebie?
— Uderzyłeś mnie — powiedziałam.
— Wiem.
— A możesz mi, ze swojej uprzejmości, powiedzieć dlaczego?
— Bo ja chcę oranżadę.
— A ja chcę święty spokój i co teraz?
— A jaki to jest święty spokój?
Zmarszczyłam brwi. No właśnie, co to jest? Czego ja tak naprawdę oczekuję?
— Nie ważne. — Machnęłam ręką. — Chcesz tej oranżady?
CZYTASZ
Mirror Image: Ruthless | Bucky Barnes fanfiction
Fanfiction2 CZĘŚĆ SERII „MIRROR IMAGE" ▼ Bo czy jesteśmy w stanie naprawdę zatrzymać samych siebie? Zapobiec cierpieniu niosącym zniszczenie, kiedy demony ogarną nas bezlitośnie? „I jeśli się łudziłeś, jeśli serio miałeś nadzieję, że jakoś z tego wyjdziemy i...
