𝚋𝚎 𝚚𝚞𝚒𝚎𝚝.
𝚙𝚛𝚎𝚙𝚊𝚛𝚎 𝚏𝚘𝚛 𝚝𝚑𝚎 𝚜𝚑𝚘𝚠.
~ 𝚜𝚔𝚒𝚕𝚕𝚎𝚝𝚜𝚘𝚕𝚍𝚒𝚎𝚛
▼
R U T H
Weszłam do sklepu, gdyż potrzebowałam czegoś do picia. Tak, wiem, że dosłownie kilka lub kilkanaście minut temu byłam jeszcze w siedzibie i mogłam napoić się do woli.
Mogłam. Ale tego nie zrobiłam.
Łaziłam więc po alejkach, szukając gotowych kaw. W końcu dotarłam do swojego ukochanego celu i wzięłam puszkę z mrożonym espresso. Nie był to wybitny pomysł, ponieważ na zewnątrz pizgało złem i nienawiścią, ale co zrobić? Taki miałam kaprys. I nic nikomu do tego. Znając życie, Wilson mógłby się doczepić. Ale mniejsza.
Podeszłam do kasy samoobsługowej i zeskanowałam kod produktu. Już miałam przechodzić do płatności, kiedy nagle dostrzegłam kątem oka, że podszedł do mnie chłopak. Miał może... Bo ja wiem? Osiemnaście lat?
A to właściwie dziesięć lat mniej ode mnie.
Był nieco wyższy, niż ja. Miał czarne włosy i przenikliwe zielone oczy. Pierwsza myśl, jaka wpadła mi do głowy, to ruchacz. Zaraz potem skarciłam się, że tak pochopnie oceniałam ludzi. Jego wzrok mnie nieco zmylił. Był naprawdę mocny.
— Jakiś problem? — spytałam.
Chyba trochę za ostro... Ale musiałam pokazać, że to on stał na niestabilnym gruncie.
— Mmm... Stanowcza.
Zmarszczyłam brwi.
— Słucham?
— Jest pani stanowcza. O to mi chodziło. A ja jestem Edgar, tak przy okazji.
— Nie mam na imię stanowcza, ale jeśli chodzi o charakter, to zgadza się. Więc proszę o niezawracanie mi czterech liter.
— Uznałem, że skorzystam z sytuacji... — Podrapał się po karku. — No, bo... Powiem wprost, wpadłaś mi w oko.
Uniosłam delikatnie brwi, zwracając się całkowicie w jego stronę.
— Że co zrobiłam?
— Wpadła mi pani w oko. Kręcą mnie starsze kobiety. I stanowcze, jak wspomniałem. Lubię mieć dominującą mamuśkę w związku. Ja jestem zdecydowanie uległy.
Słuchałam go i... Ja pierdolę, czy ja się przesłyszałam? Od kiedy normą jest podbijanie do obcych ludzi i przedstawianie im się od strony preferencji łóżkowych?
A co się stało z jak masz na imię?, jak się dziś masz?, czy chciałabyś albo chciałbyś się poznać?.
Od kiedy wolę mamuśki i jestem uległy wypowiadane do obcej osoby stało się codziennością?
— Skoro jest pan uległy, to mam nadzieję, że ulegnie pan moim słowom i po prostu stąd odejdzie.
— Mów mi Edgar. Jaki tam znowu pan-
— Nie ślizgałam się z panem na jednym gównie, więc oczekuję powszechnie przyjętego savoir-vivre.
CZYTASZ
Mirror Image: Ruthless | Bucky Barnes fanfiction
Fanfiction2 CZĘŚĆ SERII „MIRROR IMAGE" ▼ Bo czy jesteśmy w stanie naprawdę zatrzymać samych siebie? Zapobiec cierpieniu niosącym zniszczenie, kiedy demony ogarną nas bezlitośnie? „I jeśli się łudziłeś, jeśli serio miałeś nadzieję, że jakoś z tego wyjdziemy i...
