𝚇𝚇𝚇𝙸𝚅

639 53 64
                                        

𝚋𝚎 𝚚𝚞𝚒𝚎𝚝.
𝚙𝚛𝚎𝚙𝚊𝚛𝚎 𝚏𝚘𝚛 𝚝𝚑𝚎 𝚜𝚑𝚘𝚠.
~ 𝚜𝚔𝚒𝚕𝚕𝚎𝚝𝚜𝚘𝚕𝚍𝚒𝚎𝚛

R U T H

Weszłam do sklepu, gdyż potrzebowałam czegoś do picia. Tak, wiem, że dosłownie kilka lub kilkanaście minut temu byłam jeszcze w siedzibie i mogłam napoić się do woli.

Mogłam. Ale tego nie zrobiłam.

Łaziłam więc po alejkach, szukając gotowych kaw. W końcu dotarłam do swojego ukochanego celu i wzięłam puszkę z mrożonym espresso. Nie był to wybitny pomysł, ponieważ na zewnątrz pizgało złem i nienawiścią, ale co zrobić? Taki miałam kaprys. I nic nikomu do tego. Znając życie, Wilson mógłby się doczepić. Ale mniejsza.

Podeszłam do kasy samoobsługowej i zeskanowałam kod produktu. Już miałam przechodzić do płatności, kiedy nagle dostrzegłam kątem oka, że podszedł do mnie chłopak. Miał może... Bo ja wiem? Osiemnaście lat?

A to właściwie dziesięć lat mniej ode mnie.

Był nieco wyższy, niż ja. Miał czarne włosy i przenikliwe zielone oczy. Pierwsza myśl, jaka wpadła mi do głowy, to ruchacz. Zaraz potem skarciłam się, że tak pochopnie oceniałam ludzi. Jego wzrok mnie nieco zmylił. Był naprawdę mocny.

— Jakiś problem? — spytałam.

Chyba trochę za ostro... Ale musiałam pokazać, że to on stał na niestabilnym gruncie.

— Mmm... Stanowcza.

Zmarszczyłam brwi.

— Słucham?

— Jest pani stanowcza. O to mi chodziło. A ja jestem Edgar, tak przy okazji.

— Nie mam na imię stanowcza, ale jeśli chodzi o charakter, to zgadza się. Więc proszę o niezawracanie mi czterech liter.

— Uznałem, że skorzystam z sytuacji... — Podrapał się po karku. — No, bo... Powiem wprost, wpadłaś mi w oko.

Uniosłam delikatnie brwi, zwracając się całkowicie w jego stronę.

— Że co zrobiłam?

— Wpadła mi pani w oko. Kręcą mnie starsze kobiety. I stanowcze, jak wspomniałem. Lubię mieć dominującą mamuśkę w związku. Ja jestem zdecydowanie uległy.

Słuchałam go i... Ja pierdolę, czy ja się przesłyszałam? Od kiedy normą jest podbijanie do obcych ludzi i przedstawianie im się od strony preferencji łóżkowych?

A co się stało z jak masz na imię?, jak się dziś masz?, czy chciałabyś albo chciałbyś się poznać?.

Od kiedy wolę mamuśki i jestem uległy wypowiadane do obcej osoby stało się codziennością?

— Skoro jest pan uległy, to mam nadzieję, że ulegnie pan moim słowom i po prostu stąd odejdzie.

— Mów mi Edgar. Jaki tam znowu pan-

— Nie ślizgałam się z panem na jednym gównie, więc oczekuję powszechnie przyjętego savoir-vivre.

Mirror Image: Ruthless | Bucky Barnes fanfictionOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz