*
Informacją, że Rodion został aresztowany i przystał na współpracę, McGoldie podzielił się rankiem dwa dni później. Federalne Biuro Śledcze wyraziło zgodę na to, żeby Charlie odbyła rozmowę z Gubinovem bezpośrednio przed jego planowanym aresztowaniem. To była wiadomość, która zelektryzowała dziewczynę, choć przecież w głębi duszy spodziewała się takiego obrotu sprawy, a przynajmniej bardzo na to liczyła. Ale do tej pory wszystko pozostawało w sferze prawdopodobieństwa, natomiast z chwilą, gdy wkroczyło w sferę pewności, zaczęło wyglądać już zupełnie inaczej. Miała cały poprzedni dzień na przemyślenie strategii, wszystkich szczegółów, wszystkich wariantów i możliwych scenariuszy, a ciągle była pełna wątpliwości i obaw. Tyle że musiała odłożyć je na bok i skupić się na działaniu. Razem z Martinezem stawiła się na spotkanie z federalnymi. Tam przekazała im szyfr do tylnej bramki i w skrócie opisała topografię terenu posiadłości. Kiedy pomyślała, że agenci mogliby skorzystać z sekretnych ścieżek, zawahała się i ostatecznie nie powiedziała o nich ani słowa. To było coś, co należało tylko do niej i Rona. Wydawało jej się, że wpuszczając ich na te ukryte dróżki, skala pamięć chłopaka. Ale miała przed sobą dobrze wyszkolonych, doświadczonych ludzi i nie wątpiła, że doskonale poradzą sobie bez tego udogodnienia. Ustaliła z agentami, że kiedy skończy rozmowę z Gubinovem, otworzy okno w jego gabinecie – bo nie miała wątpliwości, że tam właśnie zastanie Antona. Była sobota, a ten dzień tradycyjnie już poświęcał na zajmowanie się wszystkimi zaległymi sprawami, by niedziele poświęcać rodzinie – przynajmniej do czasu, kiedy miał rodzinę. Ale że znała Gubinova na tyle dobrze, żeby wiedzieć, że w jego przypadku powiedzenie, że przyzwyczajenie jest drugą naturą, sprawdzało się perfekcyjnie, więc Charlie niemalże ze stuprocentową pewnością mogła założyć, że w sobotnie przedpołudnie zastanie mężczyznę właśnie tam. Otwarte okno miało być sygnałem dla federalnych, że mogą wkroczyć i dokonać dzieła. I kiedy dogadali już wszystkie detale, jeden z agentów wręczył jej broń.
– To chyba nie będzie konieczne – powiedziała. – Wszyscy tam będziecie, to raz. A poza tym Gubinov nic mi nie zrobi.
– Tego nie możesz wiedzieć – odparł spokojnie ten, który dał jej pistolet. – Wiesz, że to nie będzie standardowa sytuacja, a w takim przypadku reakcje są nieprzewidywalne. Nikt nie mówi, że będziesz musiała go użyć, ale powinnaś mieć.
– Nie strzelę do Gubinova, nawet jeśli...
– Po prostu weź – przerwał jej agent z lekko kręconymi włosami o nieokreślonym kolorze. Pomyślała, że mógł być w wieku Vipera. – Czasami sam widok broni jest w stanie ostudzić zapędy przeciwnika.
Skrzywiła się nieznacznie, ale wzięła pistolet, a potem wszyscy wsiedli do swoich samochodów – Charlie i Martinez do wypożyczonego nissana – i udali się w stronę posiadłości Gubinova.
*
Od agentów, którzy obserwowali rezydencję, wiedziała, że Anton jest w domu. Nie zastanawiała się, co zrobi, jeśli nie zastanie go w gabinecie, ale ostatecznie mogła go zmusić do rozmowy właśnie tam – miała przecież broń. I nadzieję, że Gubinov uzna ją za desperatkę i nie będzie chciał się przeciwstawiać. Na teren posiadłości weszła tylną furtką. Nie kryła się, tak jak za pierwszym razem. Już nie musiała. Nie istniały żadne obawy, że się natknie na ogrodnika Rodiona, a gdyby nawet ktoś ją zauważył – dla Gubinova tak czy inaczej było już na wszystko za późno. Z zimnym spokojem pokonała odległość dzielącą ją od bocznych drzwi dla personelu. Weszła do środka, nie zaprzątając sobie głowy ewentualną obecnością w korytarzu kogoś z pracujących tu ludzi. Ale nie spotkała nikogo. Z bezwzględną nieuchronnością nadciągającego kataklizmu podążyła na drugi koniec korytarza, w stronę gabinetu Gubinova.
CZYTASZ
Nielegał
ActionHistoria trudnego wkroczenia w dorosłość (choć absolutnie nie YA i NA) i zmagania się z demonami przeszłości, z motywami wywiadowczymi w tle. Również miłośnicy romansu znajdą tu wątek dla siebie. Akcja toczy się w latach 80. i 90. Publikacja jest ju...
