Wtorek, zgubiłam pamiętnik, ale już się znalazł
I całe szczęście, bo muszę opisać swoje nieszczęście.
Okay. Tragicznie głupio to zabrzmiało. Trudno, nie zawsze muszę być elokwentna. Wczoraj wieczorem nic specjalnego się nie działo. Sandra wciąż mnie ignoruje, ale gdy opowiadałam Oli o Liamie, widziałam, że nasłuchiwała z zainteresowaniem, więc jestem dobrej myśli. Dzisiaj jednak zdarzyło się mnóstwo rzeczy. I nie wszystkie były fajne.
Pierwsza była wychowawcza z Sokołowską, która na wstępie zwróciła się do mnie. Zmierzyła mnie wzrokiem od góry do dołu i skrzywiła się nieprzyjemnie. Miałam na sobie grube rajstopy, spódnicę w szkocką kratę i czarny wełniany sweter. Wyglądałam nadzwyczaj normalnie.
– Tak?
– Czytałaś status szkoły?
Nie.
– Oczywiście, to mój obowiązek jako uczennicy.
Sokołowska zrobiła taką minę, jakbym obrzydziła jej właśnie całe życie.
– Chyba niewyraźnie, skoro twój strój go narusza.
Naprawdę nie miałam na to siły. Była ósma rano, a ja ewidentnie wstałam lewą nogą.
– Czym? Status szkoły zabrania nosić grubych rajstop?
– Długość twojej spódnicy pozostawia wiele do życzenia.
Przypomniała mi się Honorata wiecznie chodząca w ubraniach, które prawdopodobnie należą do jej młodszej siostry i roześmiałam się w głos.
– Pani chyba żartuje!
Nie żartowała. Wściekła jak osa wygoniła mnie z klasy i powiedziała, że mam nieobecność. Na początku nawet się ucieszyłam, ale gdy zobaczyłam kto chodzi po salach, żeby obwieścić następne spotkanie samorządu klasowego, to mi przeszło. Były to Honorata i Justyna – jej durna BFF. Poszłam do toalety, ale ktoś wetknął do ubikacji papier i zalało całe pomieszczenie, więc wyszłam na dwór.
I wtedy stało się coś fajnego.
O drzewo, naprzeciwko wejścia do szkoły, opierał się Renifer. Gdy tylko mnie zobaczył, kiwnął na mnie głową, żebym do niego podeszła. Był jedynym chłopakiem, który mógł kiwnąć na dziewczynę głową i nie wyjść przy tym na chama. Zeszłam ostrożnie po schodach, bo były oblodzone, a ja miałam trampki, i przywitałam się. Nie wiem czy już wspominałam, że ten chłopak to miłość mojego życia? Ma jasne blond włosy, jest wysoki i tak przystojny, że zapiera dech w piersi. Nawet jak ktoś nie ma piersi. Jego szare oczy są nie tylko piękne, ale takie groźne, stalowe. Boże, mam ciarki nawet to teraz pisząc.
Renifer jest naszym szkolnym złym chłopcem i do twarzy mu z tym. Za każdym razem, gdy go widzę, mam ochotę krzyknąć:
– Zdejmij w końcu tę koszulkę i chodź tu do mnie!
Czego, oczywiście, nie robię.
Choć chciałabym.
– Nie wiedziałam, że palisz – powiedziałam, wskazując na papierosa w jego dłoni.
Bo niestety nie wiedziałam. Rzeczy, które o nim wiedziałam skupiały się na tym, że jest nieziemsko przystojny, i że ma refleks, bo raz gdy prawie spadłam ze schodów, to mnie złapał. Dlatego teraz schodziłam super ostrożnie. Czasami, owszem, rozmawialiśmy, ale wątpię, żeby on zauważał mnie bardziej niż resztę swoich niby znajomych ze szkoły. Był takim typem, który z nikim nie był blisko.
– Bo nie palę – odpowiedział, a jego usta wykrzywił kpiący uśmiech.
Zmarszczyłam brwi.
– No to dlaczego...?
CZYTASZ
Piątek Trzynastego
RomanceJulia Wagner ma pecha. Ogromnego pecha, który prześladuje ją od urodzenia, ale że urodziła się w piątek trzynastego, to nawet już się temu nie dziwi. Ale gdy podpala sobie włosy i musi je ściąć na krótko, szala goryczy się przelewa i Julia postanawi...
