23 grudnia

24 5 0
                                        


poniedziałek

Wpadła Sandra z Olą. Załamana ukrywałam się pod kocem w salonie i oglądałam „Stamtąd", jedząc naleśniki rękoma. Opowiedziałam im o tym, co się stało. O Liamie,  Reniferze i o tym jaką jestem kretynką. Dopytywały czemu nie umówiłam się z którymś z nich. Wytłumaczyłam, że Liam obściskuje się, z kim popadnie, a mnie oskarża o nie wiadomo co, a Renifer, chociaż w końcu wypowiedział moje imię, to jednak wcale mnie nie przeprosił.

Przyznały mi rację.

23 grudnia

Ja może nie pójdę z chłopakiem na tę imprezę, ale oni na pewno przyjdą z jakimiś dziewczynami! I będą mi nimi machać przed nosem i się pewnie z nimi całować albo co. Nie mogę iść do Artura. Będę miała zepsutą całą imprezę!

Jezu, ale ja jestem żałosna. Teraz pewnie będę zmuszona zostać w domu i spędzić Sylwestra z rodzicami.

23 grudnia

Taa, pewnie – spędzę Sylwestra z rodzicami, którzy się rozwodzą i prawie ze sobą nie rozmawiają. Świetny pomysł. Jednak będę musiała iść na tę imprezę i przecierpieć widok Liama i Renifera z innymi dziewczynami. Poza tym gdybym wybrała jednego z nich, to i tak musiałabym patrzeć na tego drugiego, jak się obnosi z jakąś dziewczyną.

Gdybym poszła z Reniferem, Liam mógłby chcieć zrobić mi na złość i umówiłby się z Honoratą, a tego bym nie przeżyła. On pewnie też nie.

Znowu gdybym poszła z Liamem... Renifer by się wściekł. Jestem pewna, że by mnie znienawidził.

Z trojga złego, chyba wolę sama pocierpieć.

23 grudnia

Szłam po coś do jedzenia, gdy zza drzwi kuchni usłyszałam śmiech mamy. Już dawno nie słyszałam, żeby tak się śmiała. Przystanęłam i zaczęłam nasłuchiwać. Tata akurat coś mówił, a ona znowu wybuchnęła śmiechem. Zrobiło mi się cieplej na sercu i, uznając, że nie będę im przeszkadzać w takiej chwili, wróciłam do pokoju.

23 grudnia, ok. 17

I miły nastrój prysł. Przyjechała Kaśka. Ona, wujek Szymon i ciotka Maria. Kaśka jak zwykle udawała, że cieszy się, że nas widzi. Chociaż pewnie nie kłamała, przecież to ona przez kolejnych kilka dni będzie miała wspaniałą zabawę, znecając się nade mną i Łukaszem. Zaczęła już od powitania:

– Julio, ale masz interesującą fryzurę! Ktoś inny wyglądałby w niej jak kompletny debil, ale ty... – Rozesmiała się lekko. – Można powiedzieć, że ta fryzura oddaje twój prawdziwy charakter.

Wszyscy, oprócz mnie i Łukasza, pomyśleli, że to komplement. I chcieli, żebym się zrewanżowała. Przyjrzałam się uważnie Kaśce. Miała na sobie czarne kozaczki na wysokim obcasie, czarną minispódniczkę i beżowy golf. Wyglądała jak z Instagrama.

– Ładnie pachniesz – powiedziałam wreszcie.

Łukasz prychnął.

– Brakiem serca.

Ciocia Maria posłała mu mordercze spojrzenie.

23 grudnia, ok. 18:30

Szlag mnie zaraz trafi! Kaśka ma spać w moim pokoju! Powtarzałam, że to niesprawiedliwe, ale czy ktoś mnie słuchał? Nie, jasne, że nie! Wygląda na to, że moje zdanie JUŻ W OGÓLE SIĘ NIE LICZY W TYM DOMU.

Oczywiście to ja musiałam przynieść jej materac do pokoju, bo księżniczka jest gościem. Wściekle tupiąc, przytaszczyłam do siebie materac i położyłam jak najdalej od łóżka. Nawet go trochę nie dopompowałam, ale później zeszłam do kuchni i dowiedziałam się, że to ja będę na nim spać, co było jeszcze bardziej niesprawiedliwe. Poszłam, więc z powrotem na górę i dopompowałam dokładnie moje nowe, niskie i trochę już śmierdzące stęchlizną (blee...) łóżko.

Piątek TrzynastegoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz