22 grudnia

21 5 0
                                        

niedziela


Zadzwonił Renifer. 

Do mnie.

Odkąd spotkałam jego brata, pisałam do niego po kilka wiadomości na dzień, ale  nie odpisywał. A tu nagle telefon.

Tylko Sandra do mnie dzwoniła, ale odebrałam... i od razu na niego naskoczyłam. Okazało się, że nie mógł wytrzymać sam w domu z bratem i pojechał do babci. To Damian nie wpadł na pomysł, żeby podzwonić po rodzinie. Co za geniusz.

– Czyli nic ci nie jest? – upewniłam się.

– Nie, Wagner – westchnął umęczony. – Nic mi nie jest. A ty? Dalej jesteś na mnie wściekła?

Zastanowiłam się poważnie nad odpowiedzią.

– W ogóle nie byłam na ciebie wściekła – powiedziałam wreszcie. – Po prostu mi przykro.

Zabrzmiało to zadziwiająco dorosło, więc pokiwałam do siebie głową w lustrze (byłam akurat w łazience).

W słuchawce zapadła cisza i przez chwilę pomyślałam, że przegięłam, że Renifer to przecież nie jest koleś, który chciałby znosić wywody jakiejś młodszej dziewczyny o tym, że ją zranił. I gdy już chciałam się rozłączyć, albo odwołać wcześniejsze słowa, on powiedział:

– Julia.

Tylko tyle. Moje imię.

Widziałam w lustrze swoją minę. Miałam rumieńce i szeroko otwarte oczy. Wyglądałabym całkiem znośnie gdyby nie moje ogromniaste uszy.

– Och – pisnęłam, bo tylko to przyszło mi do głowy.

– Zatem, Julio... Idziesz ze mną na noworoczną imprezę do Artura?

Złapałam się krawędzi umywalki, gapiąc się na swoje odbicie. No czy ci chłopcy kompletnie powariowali, ja się pytam?! Wcześniej nic, żadnego odzewu, a teraz nagle jestem całowana i zapraszana na imprezy! No powariowali!

– Będę tam – powiedziałam cienkim głosem. – Ale idę z Olą i Sandrą.

– Wolałbym, żebyś poszła tam ze mną.

I żeby Liam to zobaczył? Nie byłam mu nic winna, ale nie chciałam, żeby to się tak rozegrało. Nie miałam pojęcia, dlaczego.

– A ja wolałabym spotkać się na miejscu.

– Czyli dalej jesteś na mnie zła.

– Nie jestem zła.

– Nie kłam, Wagner.

Wagner.

Rozłączyłam się. 

Piątek TrzynastegoOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz