Czwartek
Sandry naprawdę nie było w szkole, ale wątpię, żeby była tak chora, żeby nie odpisywać na moje wiadomości. Ola by chyba coś powiedziała.
Nie będę jednak tego drążyć, bo jestem dorosła i cierpliwa.
A przynajmniej taka byłam, dopóki Szczur nie zrzucił dzisiaj prawdziwej bomby. Akurat robiłam naprawdę przerażającą misję w Baldurs Gate 3, gdy on wpadł do mojego pokoju cały zaaferowany.
– Pomocy!
Podskoczyłam chyba z pół metra w górę, wciąż mając przed oczami psychodelicznego doktora i jego przerażające pielęgniarki.
– Ty dupku! – wrzasnęłam, wciskając pauzę. – Chcesz, żebym dostała zawału?!
– Przepraszam.
Łukasz przeprosił.
Przeprosił.
Zmierzyłam go wzrokiem, ale wyglądał zwyczajnie. Rude włosy stały mu głupawo na wszystkie strony, kończyny wyglądały jakby były za duże do korpusu, a w oczach błyszczało szaleństwo. Normalka.
– Chory jesteś? – zapytałam podejrzliwie.
Zamiast odpowiedzi przebiegł przez mój pokój i wskoczył na parapet. Usiadł przodem do mnie.
– Musisz mi pomóc.
– Nie.
Był jednak niezrażony.
– Nie masz wyjścia. Musisz to zrobić. Jesteś moją siostrą.
– Wspólna krew do niczego mnie nie zobowiązuje. Spadaj stąd.
To do niego nie dotarło. Cały się trząsł od nadmiaru informacji, więc w końcu, z obawy, że wybuchnie i zniszczy mi okno, zapytałam o co dokładnie mu chodzi. Okazało się, że dziewczyna, która podobała się mojemu bratu, pierwsza do niego zagadała i on zaprosił ją na randkę. Na randkę! Prawie spadłam z fotela. Pojąć nie mogłam jakim cudem jakakolwiek dziewczyna chciałaby się umówić ze Szczurem. Przecież on był głupim rudym gnojkiem, który nie rozumiał pojęcia "przestrzeń osobista" i uważał, że Taylor Swift jest nudna. Jak coś pił to wydawał odgłosy jak świnia i nieraz przyłapałam go na dłubaniu w nosie. Nie mogłam uwierzyć, że idzie na randkę, ale on zarzekał się, że to prawda. Gdy pokazał mi Insta tej dziewczyny, mój sceptycyzm osiągnął apogeum. Laska była śliczna. Urocza blondyneczka ubrana jak pensjonarka. Miała warkocze i słodko zadarty nosek.
– Niemożliwe – powiedziałam po raz wtóry. – Niemożliwe, niemożliwe, niemożliwe. Nie uwierzę ci nawet za milion lat, że dziewczyna taka, jak Laura, się z tobą... – urwałam, dostrzegając coś, co wcześniej mi umknęło. – Czy to jest koszulka Cywilizacji?
Łukasz pokiwał głową tak entuzjastycznie, że aż szczęknęły mu zęby. O Boże. Pensjonarka Laura była nerdem.
I tak wiem, że piszę to, zaraz po graniu w BG3, ale wszyscy wiemy, że gram w to dlatego, że naoglądałam się editów z Astarionem na TikToku i teraz się w nim kocham. Cywilizacja to był inny poziom.
– No dobra, niech ci będzie, może jest ślepa i na ciebie poleciała, ale czego niby chcesz ode mnie?
– Masz mi powiedzieć, jak się zachowywać i w ogóle.
Wolne żarty.
– A skąd ja mam wiedzieć, jak masz się zachowywać? Przecież ja nigdy nawet nie byłam na randce!
– Przecież jesteś dziewczyną! To znaczy... chyba jesteś...
Zaśmiał się, a ja uszczypnęłam go w łydkę, aż zapiszczał.
– Transfobiczne żarty, super śmieszne. Wypad z mojego pokoju.
– No dobra, przepraszam! Po prostu mi pomóż, niby kogo innego mam się zapytać?
– Patryka?
Od razu tego pożałowałam, ale było już za późno, Szczur od razu do niego napisał.
Patryk przyjdzie jutro.
Jeszcze tego mi brakowało.
CZYTASZ
Piątek Trzynastego
RomantikJulia Wagner ma pecha. Ogromnego pecha, który prześladuje ją od urodzenia, ale że urodziła się w piątek trzynastego, to nawet już się temu nie dziwi. Ale gdy podpala sobie włosy i musi je ściąć na krótko, szala goryczy się przelewa i Julia postanawi...
