wtorek, po pierwszej w nocy
I jeszcze ta sukienka! Leży nierozpakowana w szafie. Moje piętno. Powód mojej zguby.
Idę do Szczura.
31 grudnia, druga, a może i nawet później
Szczur też nie spał. Siedział na łóżku i czytał jakiś komiks. Gdy weszłam, spojrzał na mnie złowrogo.
– Puka się – rzucił.
– Myślałam, że śpisz.
– I co?! – oburzył się. – Znowu chciałaś mnie obudzić? Zacznę zamykać te drzwi i już tu nie wejdziesz!
– No dobra, przepraszam.
– Co jest?
– Zrobiłam coś bardzo, bardzo głupiego. Naprawdę głupiego. Pomyśl o najgłupszej rzeczy jaką zrobiłam w życiu i pomnóż przez dwa.
– Najgłupsza rzecz jaką zrobiłaś? Trudno będzie wybrać, większość jest...
– Dobra, dobra! – przerwałam mu. – Nieważne.
Łukasz odłożył komiks na bok. Czytał Witch w twardej oprawie. Byłam pod wrażeniem, ale uznałam, że tego nie skomentuję.
– Co tym razem? Nie widzę śladów po oparzeniach ani ugryzieniach, więc chyba nie jest tak źle. Nagany też nie dostałaś, bo przecież nie ma szkoły, więc co? Co takiego strasznie głupiego zrobiłaś tym razem? – Nagle zbladł. – Nie mów, że przespałaś się z...
– Wydałam czterysta złotych z karty ojca – przerwałam mu.
Łukasz aż usiadł prosto.
– Ile?! On cię zabije!
– Wiem! – zawołałam, unosząc ręce w obronnym geście. – Wiem przecież.
– Będziesz musiała uzbierać te pieniądze i wpłacić, nim się zorientuje, inaczej kaplica.
Zaśmiałam się histerycznie.
– Masz pożyczyć czterysta złotych? – zapytałam, bez nadziei na twierdzącą odpowiedź.
– Nie. A nawet gdybym miał, to bym ci ich nie pożyczył. Na co ty w ogóle wydałaś taką kupę forsy? Bo jeśli zaczęłaś ćpać, to cię wydziedziczę.
– Kupiłam sukienkę.
– Za czterysta złotych?!
– Nie drzyj się tak! – syknęłam na niego. – Wszystkich zaraz pobudzisz.
– Mam nadzieję, że jest zrobiona ze złota – warknął Łukasz. – Ojciec cię zabije.
Nie poprawił mi samopoczucia. Ani trochę.
– Już się uspokój – burknęłam. – Jak ją zobaczysz, to zrozumiesz, dlaczego ją kupiłam...
– Na bank.
– Poza tym – ciągnęłam niezrażona jego komentarzem. – To mój strój na Sylwestra Bo tak się składa, że idę na imprezę licealistów. A ty co robisz głupi, mały Szczurze, hę? No co?
Łukasz z powrotem chwycił komiks.
– Zostaję w domu – powiedział spokojnie
– Ha!
– Z Laurą.
– Co? Będziecie siedzieć z rodzicami i dziadkami?
– Rodzice z dziadkami wychodzą. Już od pół roku mieli przecież kupione bilety na Sylwester w zamku.
– Jakim zamku?
– A ja wiem? Zamek to zamek. Idź już stąd, daj mi w spokoju czytać.
Coś mi tu nie grało.
CZYTASZ
Piątek Trzynastego
RomanceJulia Wagner ma pecha. Ogromnego pecha, który prześladuje ją od urodzenia, ale że urodziła się w piątek trzynastego, to nawet już się temu nie dziwi. Ale gdy podpala sobie włosy i musi je ściąć na krótko, szala goryczy się przelewa i Julia postanawi...
