sobota, jakaś 13 godzina
Nie mam pojęcia, o której zasnęliśmy. Rodzice wrócili około jedenastej, my włączyliśmy najnowszy Krzyk... a potem nagle się obudziłam, bo Łukasz wskoczył na sofę i krzyknął:
– Pobudka!
Patryk zareagował natychmiast, złapał Łukasza za kolano i pociągnął, a mój brat upadł na nas i zaczął się śmiać. Był w przerażająco dobrym humorze. Pojedynczo chodziliśmy na górę, żeby się odświeżyć, a potem spotkaliśmy we trójkę w kuchni, gdzie Łukasz robił nam kawę.
– O której wróciłeś?
– Jak już spaliście.
– Rodzice nie mieli nic przeciwko?
– Byliśmy w domu u Laury, jej tata mnie potem odwiózł.
– Nie mieliście iść do salonu gier?
– Byliśmy w salonie gier, ale potem Laura zaprosiła mnie do siebie.
Patryk pokiwał z uznaniem głową.
– I jak ci poszło?
Po tym pytaniu Łukasz wypowiedział chyba najwięcej zdań pod rząd w całym swoim życiu. Był tak podekscytowany, że prawie mu ramiona odpadły tak nimi zawzięcie machał, podkreślając słowa. W jego opisie Laura była najcudowniejszą istotą w całym wszechświecie. Istnym aniołem. Słuchałam tego z pobłażliwym rozbawieniem, dopóki mój młodszy brat nie powiedział:
– Poza tym, Julia, nie musiałem płacić.
Ola i Patryk spojrzeli na niego zdezorientowani, ale ja wiedziałam o czym mówił. Uderzyłam pięścią w stół.
– Nie!
Łukasz też uderzył pięścią w stół, aż zadźwięczały nasze kubki z kawą.
– Tak!
Popatrzyłam na Olę i Patryka.
– Mój głupi brat się całował!
Oczy Oli zrobiły się okrągłe jak spodki.
– I co? Podobało ci się?
– Było zajebiście – powiedział z rozmarzeniem Łukasz, po czym dostaliśmy wszyscy takiego ataku śmiechu, że nikt nie był w stanie wydusić z siebie ani słowa.
CZYTASZ
Piątek Trzynastego
RomanceJulia Wagner ma pecha. Ogromnego pecha, który prześladuje ją od urodzenia, ale że urodziła się w piątek trzynastego, to nawet już się temu nie dziwi. Ale gdy podpala sobie włosy i musi je ściąć na krótko, szala goryczy się przelewa i Julia postanawi...
