Rozdział 16

1.2K 33 3
                                        

JAXON

Nie wiedziałem dokładnie, dlaczego przyjaciółka Margot zdecydowała się zrezygnować z imprezy, żeby pocieszyć jakąś dziewczynę po kłótni z chłopakiem. Nie znałem jej przyjaciółek, więc cała sytuacja wydawała mi się jeszcze bardziej niezrozumiała. Margot nie wyglądała na typ osoby, która otacza się ludźmi, gotowymi poświęcić się dla innych, a jednak ta dziewczyna to zrobiła – bez wahania. 

Nie rozumiem tego.

– Miałeś rację – odezwał się Harvey. Kątem oka zauważyłem, jak z piwem w ręce stanął obok mnie.

– Z czym? – zapytałem, marszcząc brwi. 

– Z kim – poprawił mnie, uśmiechając się pod nosem. – Córka prawnika wcale nie jest taka zła. 

– Mówisz tak, bo rozmawia z najebaną Natalie – prychnąłem, kręcąc głową. – Zapominasz, Harvey, że znam cię jak nikt inny. 

Spojrzałem na niego i poklepałem go po plecach. Harvey przewrócił oczami z irytacją, co tylko bardziej mnie rozbawiło. 

– Nie mówię tak, bo z nią rozmawia – pokręcił głową, wciąż wpatrując się w dziewczyny. – Jak na to, że ma siedemnaście lat, to nie jest taka zła. 

– Wiem. Gdyby była wkurwiająca, już dawno bym ją przeleciał i zostawił. 

– Wrócił nasz stary Jaxon – skomentował, na co ja zaśmiałem się cicho, unosząc butelkę na znak toastu.

Już miałem coś powiedzieć, ale kobiece dłonie, które ułożyły się na mojej klatce piersiowej, skutecznie mi to uniemożliwiły. Od razu wiedziałem, kto to był. Te perfumy znałem lepiej niż własne. Ich zapach otulił mnie jak znajome wspomnienie, którego chciałem uniknąć.

Złapałem ją za nadgarstki i odsunąłem jej dłonie od siebie, czując irytację. Kobieta cicho mruknęła coś niezrozumiałego.

– Zgrywasz niedostępnego? – zapytała cicho Caroline, a w jej głosie wyczułem nutę prowokacji.

Zanim zdążyłem odpowiedzieć, ponownie położyła dłonie na mojej klatce piersiowej, przybliżając się jeszcze bardziej. Jej oddech muskał moje ucho, a chwilę później poczułem, jak lekko przygryza jego płatek. Z moich ust wyrwało się ciche, zrezygnowane westchnienie, którego nie mogłem powstrzymać.

Kątem oka spojrzałem w stronę Margot. Siedziała w milczeniu, ale nasze spojrzenia na chwilę się spotkały. Odwróciła wzrok tak szybko, jak tylko mogła, jakby chciała udawać, że to, co się działo, jej nie dotyczyło. Ale wiedziałem, że ją to dotknęło.

Jej ramiona i wszystkie mięśnie, napięły się odrazu. A szczęka, stała się tak ostra, że mógłbym nią ciąć papier. Mimowolnie na mojej twarzy błąkał się uśmiech, na jej reakcje.

– Między nami wszystko skończone, nie pamiętasz? – powiedziałem do Caroline, ponownie odsuwając jej dłonie.

– Każdy wie, że ciągnie cię do mnie – wyszeptała, przechylając głowę.

– Nie – pokręciłem głową, z trudem tłumiąc śmiech. – To ciebie ciągnie do mnie. Zapamiętaj sobie, że to ty zawsze wracasz, nie ja.

Obróciłem głowę w stronę Margot akurat w chwili, gdy wstawała z kanapy. Ruszyła w stronę wyjścia, a jej krok był szybki, niemal nerwowy. Czyżby była zazdrosna? Byłoby to totalnie głupie. Natalie wcale nie była tym zaskoczona, że Margot zdecydowała się wyjść.

– Gdzie Margot? – zapytałem czarnowłosą, która właśnie wtuliła się w klatkę piersiową Harveya.

– Poszła się przejść, bo źle się poczuła – odparła niedbale, machając ręką.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz