Rozdział 4

1.4K 35 1
                                        

Widzimy się w czwartek!!

Zostawiajcie gwizdki by więcej osób dowiedziało się o historii Margot i Jaxona!!

Miłego czytania<3

***

MARGOT

Pchnęłam drewniane drzwi a zimne powietrze, otuliło moje policzki. Poprawiłam torebkę na ramieniu i schowałam ręce do kieszeni.

– Zimno? – zapytał Daniel.

Poczułam jak dłonie blondyna, oplatają moją talie. Pokiwałam głową i pociągnęłam nosem.

– Idziemy coś zjeść? – zapytał Camelia, stając obok mnie. – Jestem strasznie głodna.

– Ja też – przytaknęła Tiffany.

Czułam na swojej szyi oddech chłopaka, który nie należał do naszej paczki, a był jedynie kolegą z klasy Aresa. Był rok młodszy od niego ale w tym wieku co ja.

– Margot – zwróciła się do mnie ruda. – Idziesz z nami?

– Idę. Nie mam nic innego do roboty.

– Nie miałaś się uczyć? – zapytał Daniel, opuszczając dłonie, dlatego już mnie nie przytulał i z jakiegoś dziwnego powodu zrobiło mi się zimno.

– Przez tydzień siedziałam w książkach więc chwile odpoczynku mi dobrze zrobi – wzruszyłam ramionami. – Poza tym jest piątek.

– No to idziemy do tej naszej knajpy? – spytała Camelia z wyrzutem. – Jestem głodna i naprawdę zaraz tu zemdleję.

Każdy się zaśmiał ale ja po przyjaciółce, naprawdę widziałam że była głodna, blada i nie w humorze. Nie jadła nic od południa a było popołudnie. To sporo czasu, jak na to że zjadła dziś tylko jabłko, przez stres spowodowany testem.

Spojrzałam na parking szkolny i moją uwagę przykro szary mustang. Ten sam, który brał udział w nielegalnym wyścigu. A kierowcą był nikt inny niż Jaxon. Z lekkim uśmiechem na ustach, patrzył na mnie? czy na nas wszystkich? Trudno było zobaczyć, na kim skupiał swoją uwagę.

Już miałam go olać i wyrzucić go z głowy ale wtedy wpadł mi do głowy jeden pomysł. Wyciągnęłam telefon i wystukałam do niego wiadomość.

Margot: To już chyba obsesja.

Na odpowiedź nie musiałam czekać za długo.

Nieznany: Pilnuje by ten twój piesek nie podchodził za blisko ciebie.

Nieznany: Chyba powinen się odsunąć.

Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na szarego mustanga, który właśnie wydał z siebie taki głośny ryk, że aż sam Daniel Greg, podskoczył w miejscu, jednocześnie odsuwając się ode mnie na bezpieczną odległość.

– Co tak srasz w gacie? – zapytał Ares, klepiąc przyjaciela po plecach.

Daniel był blady jak ściana, jakby zobaczył ducha. My za to, śmialiśmy się z niego. Kolejnych wibracji nie czułam i także nie chciałam kontynuować pisania z Jaxonem.

Wiem, że sama do niego napisałam.

Kiedy tylko spojrzałam w kierunku samochodu, ten pojechał w stronę, w którą my zmierzaliśmy. Jeśli go spotkam w knajpie, napewno nie będzie to przypadek.

Jaxona, nie widziałam cały tydzień ale nie było to dla mnie problemem. Praktycznie zapomniałam o jego istnieniu, bo cały tydzień, dzień w dzień, po szkole zaszywałam się w swoim pokoju i się uczyłam.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz