Rozdział 18

1K 24 2
                                        

MARGOT

Szłam chodnikiem, widząc tylko czubki swoich butów. Miałam przeczucie, że cały czas ktoś za mną idzie.

Trzeci raz od wyjścia z autobusu, obróciłam się za siebie ale nie widziałam żywej duszy. Popadam w głupią paranoje, która naprawdę zaczyna mnie przerażać.

Dziś pojechałam do szkoły z Camelią i miałam też z nią wracac ale magicznym trafem gorzej się poczuła i wróciła do domu. Fakt, mogła się źle poczuć ale ja w to nie wierze. Ostatnio wydawała sie jakaś zła, od rana nie zamieniła ze mną ani słowa. Wczoraj jedynie zaproponowała podwózkę do szkoły, ja się zgodziłam, a w szkole zamieniliśmy ze sobą kilka zdań.

Co do Jaxona... nie wiem co się stało, że się nie odzywa. Żart, wiem dlaczego się nie odzywa i jestem z tego powodu na siebie bardzo wściekła. Nie mam bladego pojęcia, co mną kierowało, kiedy go pocałowałam. Czułam jak się spiął ale odwzajemnił pocałunek i to jeszcze bardziej zmiotło mnie z tropu.

Ten ostatni tydzień od imprezy był wyczerpujący. Tata dużo pracował i często zaszywał się w swoim gabinecie albo chodził do Pameli na noc. Nie miałam mu tego za złe, bo z Pamelą życzyłam mu jak najlepiej. Jednak, chciałbym z nim spędzić trochę czasu.

Z Danny'm także mało co rozmawiałam. Rano wychodził do szkoły, potem trening a wieczorami to naprawdę nie wiem gdzie się podziewał. Obstawiam, że wychodził na imprezy albo spotykał się ze znajomi. Jedna i druga opcja była prawidłowa bo raz pomylił pokoje i pijany wszedł do mojego, zamiast swojego.

Nic nie idzie po mojej myśli. Każdy jest zajęty sobą i swoimi obowiązkami albo ma do mnie jakiś problem. Żywym przykładem tego ostatniego jest Camelia.

Otworzyłam bramę do swojego domu i ją zamknęłam. Na podjeździe nie było żadnego samochodu, oprócz mojego. Złapałam za klamkę, która odziwo ustąpiła.

Weszłam do środka, odrazu zsunęła ze stóp buty i ściągnęłam kurtkę, którą odwiesiłam na wieszak.

W domu było cicho ale nie zrobiło to na mnie żadnego wrażenia. Przez ostatni tydzień, jak wracałam do domu nikogo w nim nie było.

Mój brzuch wydawał dziwne dźwięki i wiem czym były one spowodowane. Na jednym batoniki i jabłku, długo nie przeżyje.

Weszłam do kuchni a przy wyspie kuchennej z dłońmi wplątanymi we włosy siedział Danny, który wydawał się załamany.

– Hej – przywitałam się, podchodząc do lodówki.

Lodówka świeciła pustkami. Tata znów nie zrobił zakupów i pewnie już dziś ich nie zrobi. Złapałam za ostatni jogurt, jaki był na półce i łyżeczkę.

Danny nadal siedział w tej pozycji, nie przywitał się ze mną tak jak ja to zrobiłam. Wiedziałam, że coś się stało ale nie wiedziałam jak w niego ugryźć, żeby to z niego wyciągnąć.

– Danny? – odezwałam się kolejny raz. – Co jest?

– Margot – westchnął chłopak, unosząc na mnie swoje zeszklone oczy. – Zjebałem. Kurwa, ojciec mnie zabije.

Na mojej twarzy, napewno było przerażenie. Nie wiem co mógłby zrobić ale mam nadzieje że nikogo nie potrącił samochodem po pijaku.

– Co zrobiłeś? – zapytałam cicho, podchodząc do niego.

Danny spojrzał na mnie oczami, pełnych łez. Nie umiałam jednak wyczytać nic z jego twarzy. Brak emocji i smutne spojrzenie.

– Jessica jest w ciąży.

Poczułam jak kolana mi się uginają, oddech staje się płytki, a w głowie panuje chaos. Nie wiedziałam co powiedzieć. Wpatrywałam się w jego twarz, dotąd aż sam nie zamknął mnie w mocnym uścisku.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz