Rozdział 17

1.1K 23 9
                                        

JAXON

Kiedy usta Margot zetknęły się z moimi, straciłem kontrolę nad ciałem. Nie potrafiłem wykonać żadnego ruchu. Gdybym tylko mógł poruszyć rękami, odepchnąłbym ją i zapytał, co robi. Ale... czy na pewno?

Nie planowałem żadnej relacji z córką kogoś, kto jest dobrze postawiony w Denver. Nie planowałem siedzieć w jej pokoju, przytulać jej, a tym bardziej całować. A jednak zrobiłem głupotę — odwzajemniłem pocałunek.

Stanąłem przed drzwiami mieszkania i wyciągnąłem telefon. Na ekranie wyświetliły się dwie wiadomości.

Margot: Jestem w domu. Dobranoc.

Kąciki moich ust same drgnęły ku górze. Nawet gdybym chciał, nie potrafiłbym o niej zapomnieć. Dalej ciągnęło by mnie w jej stronę.

Nie odpisałem jej. Otworzyłem czat z Caroline. Zanim przeczytałem wiadomość, przez myśl przeszło mi jedno pytanie: „Ostatni raz?"

Caroline: Nic i nikt nie doprowadza mnie do takiego stanu, w jakim ty mnie zostawiasz.

Wystarczyła jedna myśl o córce prawnika i jedna wiadomość od Caroline, by moje palce wystukały odpowiedź, na którą na pewno czekała.

Jaxon: Za dwadzieścia minut u mnie.

Otworzyłem drzwi do mieszkania, a na kanapie siedzieli moi przyjaciele. Ich twarze mówiły wszystko — nie wyglądali na szczęśliwych.

– Wiesz, co zrobiłeś? – zapytał zaskakująco spokojnie Lucas.

Nie odpowiedziałem. Zsunąłem buty, kopnąłem je na ślepo w stronę komody i ruszyłem do kuchni połączonej z salonem, gdzie wszyscy siedzieli.

– Jax... – zaczęła cicho pijana Natalie.

Nalałem sobie zimnej wody z lodówki. Wypiłem wszystko jednym haustem. Powtórzyłem to. I kolejny raz. I znów. Aż w butelce nie zostało ani kropli.

Nie zwracałem uwagi na Lucasa, którego spojrzenie zdawało się mnie przeszywać. Nie działało to na mnie. Już dawno przestało. Natalie wodziła wzrokiem po mojej twarzy, szukając odpowiedzi na swoje pytania.

Nie znalazła żadnej.

Harvey siedział w ciszy, patrząc przez okno. Na jego twarzy widniała pustka, jakby walczył z jakąś myślą.

A w mojej głowie panował chaos. Z jednej strony chciałem pomyśleć, co dalej robić ze sobą i z Margot. Nie chciałem jej zostawiać — była naprawdę wspaniałą dziewczyną. Ale ten pocałunek... który dla innych mógł nic nie znaczyć, dla mnie znaczył więcej, niż się spodziewałem. A z drugiej strony, chciałem chociaż na chwile odciąć mój umysł od natarczywych myśli.

Podszedłem do ogromnego okna z widokiem na nocne Denver — mrok i migoczące światła. Ten widok, nigdy mi się nie znudzi.

– Wyjdźcie – rozkazałem.

Nie musiałem się obracać, żeby zobaczyć ich miny. Wszyscy byli zszokowani.

– Co? – zapytał Harvey.

– Wyjdźcie z mojego mieszkania – powtórzyłem.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz