Rozdział 21

960 24 1
                                        

MARGOT

Pakowałam zakupy do siatki, podczas gdy tata przykładał kartę do terminala, aby zapłacić. Spakowałam ostatnie rzeczy, poprawiłam uchwyt siatek w dłoniach i ruszyłam w stronę wyjścia. 

W sklepie nie było dużo osób, ale mimo to nie miałam ochoty na przypadkowe rozmowy, zwłaszcza z kimś znajomym. W osiedlowym sklepie było to niestety bardzo prawdopodobne – zawsze istniała szansa, że natknę się na sąsiadkę, koleżankę z liceum albo któregoś ze znajomych taty, którzy uwielbiali zagadywać o niczym. 

– Margot! – krzyknął za mną tata, kiedy właśnie przechodziłam przez rozsuwane drzwi. 

Westchnęłam, zatrzymując się tuż za wejściem. Odwróciłam się i zobaczyłam, jak tata podchodzi do mnie szybkim krokiem, marszcząc brwi. Bez słowa przejął ode mnie siatki, jakby bał się, że zaraz upuszczę je na ziemię. 

– Mogłaś na mnie poczekać – westchnął, spoglądając na mnie z lekkim wyrzutem. – Przyłożenie karty do terminala nie zajmuje wieczności. 

Nie odpowiedziałam. Schowałam ręce do kieszeni, czując, jak chłód przenika przez cienką kurtkę. Ruszyłam w stronę parkingu, a tata poszedł za mną. Wyciągnął kluczyki i jednym ruchem otworzył samochód autopilotem. Wsadził zakupy do bagażnika, a ja bez słowa zajęłam miejsce na fotelu pasażera. 

Mężczyzna wsiadł za kierownicę, zamykając za sobą drzwi z lekkim hukiem. 

– Nie obrażaj się. – Pokręcił głową, a jego ton stał się ostry, jakby tracił cierpliwość. – Zostałaś ukarana za to, że wypiłaś całe moje wino w wieku siedemnastu lat. 

– Danny'emu nie liczyłeś, ile wciągał w nos – bąknęłam, zapinając pas bezpieczeństwa. – Przypominam, że on robił jeszcze gorsze rzeczy w moim wieku, a nawet jak był młodszy. 

– Nie porównuję was. 

– Ale każesz niesprawiedliwie. 

Tata po raz kolejny w ciągu godziny westchnął i ścisnął grzbiet nosa palcami, jakby ten temat sprawiał mu fizyczny ból. 

– Margot, nie osłabiaj mnie – poprosił, patrząc przed siebie. 

– To ty chciałeś, żebym pojechała z tobą do sklepu – wzruszyłam ramionami. 

– A dlaczego tak się stało? – zapytał retorycznie, spoglądając na mnie kątem oka. 

Zmarszczyłam brwi i odwróciłam się w jego stronę. 

– Bo wypiłam wino? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie, czując, jak złość zaczyna się we mnie gotować. – Ciekawe, jaką karę dostałby twój ukochany synek za coś takiego. 

– Danny jest już dorosły. 

– Jak wciągał narkotyki, nie był – posłałam mu nieszczery uśmiech. 

– Dostał karę – przypomniał, zaciskając dłonie na kierownicy. 

– Musiał siedzieć u ciebie w biurze i przeglądać papiery – przewróciłam oczami i uniosłam ręce w powietrze w geście irytacji. 

– Twierdził, że jest nudno. 

– A jak dostał kasę za to, że „przeglądał" te papiery, nagle twierdził inaczej. 

Tata zacisnął szczękę, jakby próbował się powstrzymać przed ostrzejszą odpowiedzią. 

– Nie denerwuj mnie już. 

Prychnęłam w odpowiedzi i odwróciłam głowę w drugą stronę, spoglądając przez okno. 

– „Nie denerwuj mnie już" – przedrzeźniałam go cicho pod nosem, mając nadzieję, że tego nie usłyszy. 

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz