Rozdział 1

2.2K 38 7
                                        

MARGOT

Strata bliskiej osoby to jedno z najbardziej bolesnych doświadczeń, jakie mogą nas spotkać – i nie życzyłabym tego nikomu, nawet największemu wrogowi. Utrata mamy, osoby, która była mi najbliższa na świecie, jest czymś, czego nie sposób w pełni opisać słowami. To uczucie, które zostawia pustkę, której nic nie jest w stanie wypełnić.

A jednak... życie toczy się dalej. Można by powiedzieć, że teraz czeka mnie nowy początek – życie bez mamy. Ale jak zacząć coś od nowa, kiedy czuję, jakbym straciła część siebie?

Stałam na lotnisku, próbując zebrać myśli, gdy zobaczyłam ojca czekającego na mnie z ciepłym, pełnym troski uśmiechem. Na chwilę poczułam się bezpieczna, jakby to powitanie mogło sprawić, że poczuję się trochę mniej zagubiona.

Przełknęłam ślinę i wzięłam głęboki wdech, próbując uspokoić emocje. Ostatni raz widziałam go rok temu, podczas wakacji. Sporo czasu minęło od naszego ostatniego spotkania, ale nauczyłam się to akceptować.

– Słoneczko, jak dobrze cię widzieć – powiedział, rozkładając ręce, aby mnie przytulić.

– Ciebie też, tato.

Schowałam się w jego ramionach, szukając w nich choćby chwilowego ukojenia od rzeczywistości. Przeprowadzka do Denver miała być dla mnie czymś nowym. Rozpoczęciem życia od początku, choć trudno to sobie wyobrazić.

– Jak się czujesz? – zapytał, głaszcząc mnie po włosach.

– Bywało lepiej – odpowiedziałam, odsuwając się lekko. – A ty?

Tata poprawił swoją białą koszulę i chwycił moją walizkę, bez wysiłku wkładając ją do bagażnika. Powtórzył to z drugą torbą.

– Radzę sobie – westchnął, a kiedy zobaczył moją minę, dodał: – Oczywiście, że mnie to dotknęło. Była moją byłą żoną i matką moich dzieci. Ale życie toczy się dalej.

– Wiem, rozumiem – uśmiechnęłam się lekko. – Możemy już jechać? Jestem głodna, jedzenie na lotnisku nie było najlepsze.

Objął mnie ramieniem i złożył pocałunek na mojej skroni. Tak bardzo mi tego brakowało.

– Wsiadaj – skinął głową w stronę nowego mercedesa.

Posłusznie usiadłam na miejscu pasażera, od razu zsuwając buty. Tata zajął miejsce za kierownicą i odpalił silnik.

– A co u Danny'ego? – zapytałam.

– Chodzi na studia, czasem imprezuje, ma dziewczynę, więc chyba nie jest źle – odpowiedział.

– Jessica – westchnęłam.

– Znasz ją? – obrócił głowę w moją stronę na sekundę.

Wolałabym nie.

– Raz wpieprzyła się w moją rozmowę z Dannym.

– Słownictwo – burknął, zmieniając bieg.

– A jak inaczej mam to nazwać? – oburzyłam się. – Obraziła mój pokój. Urządzałam go z mamą.

Tata zaśmiał się, klepiąc mnie lekko po udzie, jakby uważał to za żart. Problem w tym, że to wcale nie był żart. Ta blond „pseudo Barbie" obraziła mój pokój, który był naprawdę ładny i który wszyscy moi znajomi podziwiali.

– Twojego nowego pokoju nie obrazi, bo to ona go urządzała – powiedział tata, a ja natychmiast spojrzałam na niego z przerażeniem. Roześmiał się. – Żartuję. Danny zajmował się przygotowaniem pokoju i jestem pewien, że trafił w twoje gusta.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz