Rozdział 14

1.1K 25 2
                                        

JAXON

Siedziałem na kanapie w mieszkaniu Natalie i Harveya, bezczynnie gapiąc się w przestrzeń. Cichy szum ulicy dochodzący zza uchylonego okna mieszał się z odgłosami życia w środku – odległym szeleściem pędzli w łazience i mlaskaniem Harveya, który z pełnym zaangażowaniem pochłaniał kebaba. Wszystko wydawało się ospałe, jakby czas się zatrzymał. Moje myśli dryfowały, a ja sam czułem, że tracę czas. Nie ukrywam – nudziłem się jak cholera. Każda minuta dłużyła się w nieskończoność, a brak energii uniemożliwiał mi jakiekolwiek działanie, choćby najprostsze.

Z łazienki dochodziły odgłosy szelestu pędzli, co chwilę przerywane cichym przekleństwem Natalie. Wyobrażałem sobie, jak zmarszczyła brwi, próbując poprawić każdy detal swojego makijażu na Halloween. Perfekcjonistka – zawsze musiała wyglądać idealnie, niezależnie od okazji. Wiedziałem, że nie odpuści, dopóki nie osiągnie zamierzonego efektu. Tymczasem Harvey siedział naprzeciwko mnie, z kebabem w rękach, który zamówił jakieś półtorej godziny temu. Wyglądał, jakby przeżywał wewnętrzny konflikt – irytacja mieszała się z ulgą, że wreszcie ma swoje jedzenie.

– A ty za kogo się przebierasz? – zapytał nagle, oblizując palce z resztek sosu, który spływał mu po dłoniach.

Spojrzałem na niego z irytacją. To pytanie wydawało mi się zbędne, a może po prostu nie miałem nastroju na rozmowy. Halloween było dla mnie bardziej pretekstem do spotkania się z ekipą i wypicia kilku drinków niż faktycznym świętowaniem.

– Za więźnia – odparłem w końcu.

Mój głos zabrzmiał leniwie, ale prawda była bardziej skomplikowana. Wiedziałem, co zrobi Margot. Jej strój policjantki wisi na wieszaku w jej pokoju – czapka, kajdanki i cała reszta. Odkąd go zobaczyłem, nie mogłem wyrzucić tej wizji z głowy. Ta myśl mnie prześladowała. Kajdanki, otoczka władzy – Margot miała w sobie coś, co sprawiało, że chciałem być jej więźniem, dosłownie i w przenośni.

– Pasuje do ciebie – odezwała się Natalie z łazienki, jej głos był zadziorny, jakby wiedziała dokładnie, o czym myślę.

Uśmiechnąłem się lekko pod nosem, ale nie odpowiedziałem. Nie musiałem. Mój strój miał jeden cel – zwrócić jej uwagę.

– A co z tym nowym gościem? – zapytałem, zmieniając temat. Wolałem oderwać myśli od Margot, przynajmniej na chwilę. Miałem na myśli faceta, który ostatnio narobił zamieszania w Denver. Cała ekipa o nim mówiła, ale nikt tak naprawdę nie wiedział, kim jest ani czego chce.

Harvey wzruszył ramionami, kończąc swojego kebaba.

– Nic szczególnego. Dalej nie mamy żadnych informacji – odparł obojętnie.

Jego ton tylko pogłębił moją frustrację. Ten nowy był jak bomba zegarowa, tykał gdzieś w tle, a nikt nie wiedział, kiedy wybuchnie.

Drzwi mieszkania otworzyły się z hukiem, przerywając rozmowę. Do środka wpadł Lucas, a jego mina jasno wskazywała, że jest wkurzony. Od razu zauważyłem, że czegoś szuka – może zaczepki, może sposobu na wyładowanie złości. Od naszej ostatniej kłótni nie zamieniliśmy ani słowa, a jego absencja na ostatnim wyścigu tylko zaostrzyła sytuację. Lucas nigdy nie opuszczał takich wydarzeń, a jego nieobecność była co najmniej podejrzana.

– A ty co? – zapytała Natalie, spoglądając na niego kątem oka, zanim wróciła do swojego makijażu.

– Nic – mruknął, ale zaraz przeniósł wzrok na mnie. – Jak tam po nocy z tą gówniarą? Myślisz, że nie wiem, gdzie byłeś? Zapominasz chyba, że masz GPS w samochodzie.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz