Rozdział 24

972 31 6
                                        

Zostawicie gwiazdki, jeśli chcecie kolejny rozdział!!
Miłego czytania<3

***
MARGOT

Patrzyłam w stronę Jaxona, który wsiadł właśnie do samochodu i przejechał na linie startu. Przed nimi pojawiła się skąpo ubrana w połowie listopada blondynka. Spojrzała najpierw na mężczyznę w szarym Mustangu, a następnie na odrobine starszego ode mnie chłopaka. Kobieta uniosła flagę ku gorze, a chwile później jej ręka opadła bezwonnie w dół.

Oba samochody ruszyły jak burza, chcąc być już jak najdalej od swojego rywala. Ludzie wiwatowali dopóki samochody nie zniknęły za ostrym zakrętem.

Wszyscy wyjęli telefony aby oglądać transmisje na żywo z drona, w tym ja. Chciałam wiedzieć, jak sobie radzi król nielegalnych wyścigów w Denver.

– Gabby – powiedział Adams zwracając tym moją uwagę i gasząc papierosa o ziemię. – Skąd ją znasz?

Spojrzałam na Lucasa z szokiem wymalowanym na twarzy. To on pierwszy zainicjował rozmowę i to bez żadnego złośliwego komentarza. Szok.

– Chodzimy razem do liceum – wzruszyłam ramionami, jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie.

Mężczyzna jęknął i schował twarz w dłoniach, jakby to, co powiedziałam, było dla niego katastrofą. Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc, o co mu chodziło. Nie chciał obracać dziewczyny młodszej od siebie, jak jego przyjaciel? Nie żeby Jaxon mnie obracał, ale... no nieważne.

– Ona jest twojego pokroju? – zapytał, podnosząc głowę i patrząc na mnie z czymś, czego nie potrafiłam rozszyfrować.

Obróciłam gwałtownie głowę w jego stronę, czując, jak narasta we mnie irytacja. Byłam zła albo zszokowana. Albo oba naraz.

– Co oznacza „mojego pokroju"? – prychnęłam, krzyżując ręce pod piersiami.

– Trzymana jest pod kloszem, tak jak ty? – wyjaśnił, nie patrząc na mnie, jakby rozmowa o mnie i moim życiu go nudziła.

– Nie jestem trzymana pod kloszem – odpowiedziałam szybko, niemal automatycznie, kręcąc głową.

– Ta... – westchnął ciężko, jakby nie miał siły na tę rozmowę. – A ojciec sam ci każe chodzić na wyścigi i kręcić się koło Jaxona?

– Spierdalaj – fuknęłam, zaciskając zęby.

Nie byłam tylko zła na Lucasa. Byłam na niego wkurwiona. Jak śmiał twierdzić, że jestem trzymana pod kloszem? Poważnie? To, że nie jestem pełnoletnia i że ojciec się o mnie martwi, nie oznacza, że jestem zamknięta w jakiejś szklanej kuli.

Szmaciarz.

– Jaka ona jest? – zapytał po chwili, jakby całkowicie ignorując moją wcześniejszą reakcję.

– Jest fajna – odpowiedziałam z lekkim uniesieniem brwi, nie do końca rozumiejąc, czemu go to tak interesowało. – Ale tak samo jak ja, jest trzymana pod kloszem.

– Kim jest jej ojciec?

– Nie wiem – wzruszyłam ramionami. – Ale kimś wysoko postawionym w Denver.

Lucas przeklął pod nosem i przeciągnął dłonią po twarzy, jakby dopiero teraz zdał sobie sprawę, że mógł wpakować się w jakieś kłopoty.

– Kurwa... – westchnął. – Będę miał przejebane, jak się wygada.

– Nie wygada się – zapewniłam go od razu, choć sama nie miałam pewności. – Gabby jest w porządku.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz