Rozdział 5

1.3K 30 0
                                        

Miłego czytania<3

***

MARGOT

Nocowanie u Camelii po małej ilości alkoholu i dobrej zabawie, zawsze kończyło się kacem. Nie tylko tym ale przeważnie kacem.

Otworzyłam drzwi do domu a z salonu dobiegły jakieś rozmowy. Zacisnąłem powieki i usta, modląc się aby to nie była Pamela. Nie chciałam niezręcznej sytuacji.

Weszłam do domu i odetchnęłam z ulgą, kiedy usłyszałam pare męskich głosów i ani jednego damskiego.

Ściągnęłam kurtkę oraz buty i ruszyłam do swojego pokoju. Chciałam przejść tak by nikt mnie nie zauważył. Nie chciałam żadnych konfrontacji, z nikim, szczególnie teraz kiedy mam cholerny ból głowy.

Już miałam postawić pierwszy cichy krok na drewnianych schodach ale głos za moimi plecami, uniemożliwił mi to.

– Ty wiesz jak się o ciebie martwiłem?

Westchnęłam i obróciłam się w stronę Danny'ego, który z założonymi rękami, miną jakby chciał mnie zabić, stał i patrzył na mój strój. Męskie ubrania Camelii, które miałam na sobie wcale nie poprawią mojej sytuacji, dlaczego nie było mnie w domu na noc.

– Gdzie ty byłaś? – zapytał wściegły.

– U Camelii – wzruszyłam ramieniem, jakby to było nic takiego.

W sumie to było nic takiego. Wiele razy u niej nocowałam i nigdy nikt nie miał z tym problemu.

– Wiem, tata mi powiedział.

– Skoro tata ci powiedział to w czym problem?

– W tym że nie odbierałaś telefonu, Camelia tak samo i dopiero od jej mamy się dowiedzieliśmy.

– Telefon nam się rozładował, byłyśmy tak padnięte że zasnęłyśmy odrazu. A teraz sorry ale idę się położyć.

– Zostaw ją w spokoju. Nie interesuj się komu dała dupy! – usłyszałam krzyk jakiegoś fiuta z salonu.

Poziom irytacji wzrósł w sekundę i to bardzo wysoko.

– Zazdrościsz że nikt cię nie chce, oblechu? – zapytałam krzycząc, tak by usłyszał i też dlatego ze byłam zła.

Nie odezwał się już więc ruszyłam na górę, a mój brat nawet się nie trudził z tym żeby mnie jakoś zatrzymać. Byłam zła, głodna i obolała.

Najgorsze jest to że nie pamietam co robiłam na tym wyścigu i jak się znalazłam w domu Camelii. I chyba nie chce wiedzieć.

Otworzyłam drzwi do mojego pokoju i jęknęłam widząc burdel. Moje ubrania po wczorajszym szykowaniu się na wyjście, były wszędzie.

Podłączyłam telefon do ładowarki, podeszłam do szafy aby wyjąć z niej jakieś wygodne i moje ubrania. Założyłam koszulkę i czarne krótkie spodenki. Na biurku leżała butelka z wodą, bez zastanowienia po nią sięgnęłam. Wypiłam całą jej zawartość.

Na biurku zauważyłam coś jeszcze. Czarną kopertę. Zmaszrszylam brwi, zastanawiając się czy była ona tu jeszcze wczoraj, jednak nic takiego sobie nie przypominam.

Sięgnęłam po nią i otworzyłam. W środku była czarna kartka z jednym zdaniem, napisanym czerwonym długopisem.

Wkrótce przyjdzie czas i na ciebie.

Rozszerzyłam oczy i rzuciłam kartkę na biurko. Palce wplatałam we włosy, kręcąc głową na boki. Musiałam sobie przypomnieć kto ma podobne pismo do tej co jest na kartce. Jednak nikt nie przyszedł mi do głowy.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz