Rozdział 3

1.5K 32 4
                                        

MARGOT

Wyszłam z pokoju i skierowałam się na dół do kuchni. Musiałam coś zjeść przed pierwszym dniem szkoły.

– Stresujesz się?

Usłyszałam pytanie Danny'ego za swoimi plecami. Od naszej kłótni, nie odezwałam się do niego ani razu. Bez słowa otworzyłam lodówkę i złapałam za jakiś truskawkowy jogurt.

– Nadal jesteś zła? – zapytał. – Przecież to normalne, że się wkurwiłem na ciebie bo obraziłaś Jessice.

Rozwiąż to na spokojnie.

– Chronisz ją, a nic do niej czujesz – zaczęłam – Każdy to widzi że ty masz ją ale ona ciebie nie i to jest okej. Ale jeśli jest dla ciebie nikim, to niech nas nie kłóci ze sobą.

– Do ciebie to jak do słupa – mruknął.

Przewróciłam oczami, idealnie kiedy drzwi do gabinetu taty się otworzyły. Nie unosząc wzroku na nas, podszedł do szafki i złapał za jakiegoś proteinowego batona.

– Cześć dzieci – przywitał się.

– Cześć.

Mężczyzna spojrzał na mnie, następnie na jogurt, który trzymałam w ręce i na Danny'ego.

– Jeszcze się nie pogodziliście? – zapytał, wzdychając.

– To ona obraża moją dziewczynę, nie widząc w tym nic złego – wzruszył ramieniem mój brat.

– Dziewczynę – prychnęłam. – Ty ją wykorzystujesz!

– Ale nie ma z tym problemu! – krzyknął.

– Bo nie ma do siebie szacunku! – krzyknęłam głośniej. – Ja bym nie była w stanie sypiać z facetem, który chce tylko mnie przelecieć.

– I całe szczęście bo bym powybijał mu zęby.

Zaśmiałam się ironicznie, otwierając jogurt. Tata miał nas ewidentnie dość, bo nie odezwał się ani słowem a tylko w ciszy jadł jabłko. Danny, siedział na krześle barowym przy wyspie kuchennej i patrzył przez okno.

– Oj dzieci. Dojdźcie w końcu do porozumienia – westchnął tata, zanim spojrzał na mnie. – Podwieźć cię do szkoły?

– Nie trzeba, jadę z Camelia.

– W porządku.

Mężczyzna podszedł do mnie i ucałował mnie w czoło. To samo zrobił z moim bratem, a po chwili zostałam sama z nim w jednym pomieszczeniu.

Bez słowa spojrzałam przez okno, gdzie znajdował się dom Camelii. Dziewczyna właśnie wsiadła do samochodu, dlatego ja sama bez słowa złapałam za czarną torebkę i wyszłam z domu.

Wsiadłam do samochodu i zapięłam pasy. Ciepło odrazu otuliło moje policzki. Końcówka września ale w Denver jest już zimno. A może to mi było zimno?

– Cześć – przywitałam się z Camelia.

– Hej.

Posłałam jej uśmiech, kiedy ona włączyła ogrzewanie. Było mi cholernie zimno.

– Cieszysz się na pierwszy dzień szkoły? – zapytała, na co uniosłam brew.

– Jak mam się cieszyć na pierwszy dzień szkoły? – odpowiedziałam pytaniem na pytanie. – Mam cały miesiąc do nadrobienia. Mam nadzieję że mi pomożesz.

– Jasne ale tylko w tym co umiem. Wiesz że ja z chemii jestem ciemna.

Oj wiem.

– W porządku, Tiffany ją ogarnia więc może mi pomoże.

AGAINST ALL RULES  | 16+Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz