Po 2 godzinach siedzenia razem każdy poszedł do swojego domu..
Oprócz mnie i Breksa..My sie jeszcze włóczyłyśmy po mieście.
-Nie moge sie doczekać tej imprezy..-powiedziałam podskakując.
-Ja też. Ale będzie jazda.-zaśmiała się.
-Jak myślisz kto sie tym razem schowa?
-hhmm...Myśle że już nikt..Znaczy...Mam nadzieję.
-Taaak ja też...A właśnie....Co u Wacka?
-No wiesz ...-przeciągnęła-Po staremu raczej..Angela z nim zerwała wolała innego.
-Ha! I dobrze suce!-Mam na myśli Jacka.Rzecz jasna.
-Co nie?-uśmiechnęła się.
-Zdychałaś przez niego chyba z rok! Jak i nie więcej!Nie mogłaś bez niego normalnie funkcjonować..-przypominałam sobie.-Najgorsze były pierwsze dni.-westchnęłyśmy.-Nie chciałaś wychodzić z domu przez dwa miesiące! A chodzenie do szkoły egh...Szkoda gadać.-pokiwała twierdząco głową i szła w milczeniu.Jebany Jacek, miłość może jednocześnie uszczęśliwiać i jednocześnie powodować koszmarny ból.Jebany Jacek..Jebana miłość.
-Nie mogłam jeść i spać po nocach.-W końcu się odezwała.-Ciągle ryczałam.
-Nie że jestem suką czy coś..Ale po tym co ty przez niego przechodziłaś..Zasłużył na gorszy los. Mógł ich razem przyłapać w łóżku lub cos w tym stylu.-dziewczyna zaśmiała się a ja wraz z nią.
-Eddd tyyyy krecie..-zaśmiała się.
- No wiem-powiedziałam zadowolona.-a co racji nie mam?-szturchnęłam ją lekko w ramie.
-No masz masz..-zaczęła kiwać gorączkowo głową.I posłała mi złowieszczy uśmieszek.- Kurwa mógł przyłapać nawet ich na trójkącie i chuj.-wybuchłyśmy ze śmiechu.Zły breksio.
-Spotkacie sie jeszcze?-Mam nadzieje że jej dupy nie truł.
-No właśnie...-przeciągnęła-.Za proponował mi wyjście i mu powiedziałam że zobaczę.-CO!?
-No BREX!!! Masz Dylana!!!-Zaczęłam machać rękoma.
-Ojjj to tylko takie koleżeńskie wyjścia.-zrobiłam zszokowaną minę.Tsa już to widzę jak będzie do niej dziób przystawiał.Po chwili usłyszałam głośny śmiech.
-Byś widziała swoją minę!haha!Żartowałam!-westchnęłam w ulgą.-Racja powiedziałam mu że zobaczę. Ale nie mam zamiaru się z nim spotykać.
-On cos gadał?Podrywał cie czy coś?
-Może...-Powiedziała podejrzanym głosem.
-Co on ci gadał?-spojrzałam na nią przerażona.
-No że sie zmieniłam..że jestem śliczna. Że żałował i nadal żałuje że ze mną zerwał..-Właśnie na tym wybuchnęłam złością i jej przerwałam.
-Gówno! Suka teraz rwie! Jak dziewczyny nie ma!-Kinga spojrzała na mnie z przerażeniem.-Bajerant zasrany. Nigdy nie był ciebie wart! Niech spierdala!...Ale za to Dylan to super gość.Jesteście dla siebie stworzeni.
-Oooo..Dzięki pupciu!-uśmiechnęła się.-A jak tam.....Ty i Thomas?....Lub ty I Niall?-Zabrzmiało to jakbym tworzyła z nimi trójkąt.
-Jutro spotykam sie z Thomasem. A u Nilla byłam dziś. Czuje sie dobrze.
-:Wiesz że nie o to pytam..-To o co? Kinga poruszyła brwiami...yy...AAaa...Dobra już wiem.
- Podkochujesz sie w którymś z nich?-Dobre pytanie.
CZYTASZ
Best Friend?Never.
FanfictionPrzyjaźń jest piękna.Dbasz o drugą osobę..Sprawiasz że sie uśmiecha robicie razem najgłupsze i najdziwniejsze rzeczy.Mówisz o swoich problemach wiedząc że on o tym nigdy nikomu nie powie i zatrzyma to dla siebie, pocieszając cie,wspierając...Ale pew...
