(Nie włączaj jeszcze muzyki.Powiem ci kiedy)
Wiktoria szła zamyślona, wzrok miała wbity w ziemię.
-Coś nie tak?
-Nie..Nie...Jest okej.-posłała mi delikatny uśmiech.-.Nie sądzisz że ....Miłość jest dziwna?
-Tak..-przytaknąłem-.Tak..własnie sądze.-odpowiedziałem bez zastanowienia i pokiwałem twierdząco głową.
-Ta cała akcja była dziwna.-zaśmiała się.
-Kłócą sie a po chwili całują...Nie no spoko.
-ejjjj tez tak chce.-powiedziała z nutką smiechu.
-No wiesz ...-spojrzałem się na nią.-Zawsze możemy sie w takie cos pobawić.
-Nooooo -przeciągnęła- jasne że tak -powiedziała z sakrazmem i szturchnęła mnie w ramie.Po czym też ją lekko odepchnąłem swoim ramieniem o jej. Po chwili zaczęliśmy sie popychać na środku ulicy. A przechodnie gapili sie na nas jak na jakiś czubów.
-Dobra sama tego chciałaś. -po chwili ją tak puknąłem że sie wywróciła na ziemie.-O!Kurwa!-dziewczyna zaczęła się śmiać.To nie tak miało wyglądać.
-Toomy!!!!Ty idioto! -leżała na ziemi śmiejąc sie.
-Przepraszam!--powiedziałem śmiejąc się.Podałem jej dłoń żeby ją podnieść...Ona ją złapała i pociągnęła moją z całej siły.A ja już po chwili leżałem obok niej.
- Masz za swoje suczko!-zacząłem się wraz z nią śmiać.Ona uderzyła mnie pięścią w ramie i wstała.
-okej...okej.. chodź już ...-uśmiechnęła się.-ja podniosłem swój ciężki tyłek i poszedłem za dziewczyną.
-Ej..Ty silna jesteś-Pochwaliłem ją.
-No widzisz. .. LET IT GO!!!!! LET IT GO!!! -Zaczęła głosno śpiewać piosenkę z krainy lodu.A ja zacząłem się śmiać.
-Jesteś chora.
-Wylecz mnie puki nie jest za późno. -powiedziała z miną szczeniaczka.
-Niestety już jest ..
-Och..noł. -zaśmiała się.Chciałbym ja gdzieś zabrać z dala od innych...Mam pewien pomysł.
-Pójdziemy sie jeszcze gdzieś przejść?-poruszyłem brwiami.Pewnie wyglądam przy tym jak skończony debil.
-.Zostało mi jeszcze 2 godziny.Więc spoko-wzruszyła ramionami.
-Okej chodź za mną.-Złapałem ją za rękę i pociągnąłem w przeciwną stronę.
-A gdzie idziemy?-zapytała.
-Zobaczysz.-wzmocniłem uścisk.Skręciliśmy w pewną uliczkę,szliśmy prosto potem w prawo prosto i w lewo.Doszliśmy do mini lasku..Przeszliśmy przez nie i zeszliśmy w dół po górce aż w końcu doszliśmy do mojego ulubionego miejsca. Taka mini łąka drzewa otaczały ją całą ,mały strumyczek i górka.
-Wow.-powiedziała zaskoczona-Nie wiedziałam...Że tutaj jest cos takiego.
-Niespodzianka! ....To ogółem moje ulubione miejsce.Raczej nikt nie wie że to tu istnieje.Chodź na górkę.
-ok.-Weszlismy na górkę. usiadłem na trawie..A ona zaczęła przyglądać sie otoczeniu.Lubie tu przychodzić cisza i spokój idealne miejsce do przemyśleń.
-Ładnie tu-Przerwała ciszę.
Wiktoria POV.
Przyglądając sie otoczeniu...Stwierdzam że jest nawet niezwykłe.
A zwłaszcza nocą. Widac bardzo duzo gwiazd na niebie i jest tu bardzo cicho. Nie słychać samochodów. Nic. Jakbyśmy byli odizolowani od miasta...Od świata .
CZYTASZ
Best Friend?Never.
FanfictionPrzyjaźń jest piękna.Dbasz o drugą osobę..Sprawiasz że sie uśmiecha robicie razem najgłupsze i najdziwniejsze rzeczy.Mówisz o swoich problemach wiedząc że on o tym nigdy nikomu nie powie i zatrzyma to dla siebie, pocieszając cie,wspierając...Ale pew...
