Nagle Harry wstał, uderzył pięścią o stół nabrał powietrza i powiedział.
-Sorry.Ale ja odpadam z tej chorej akcji. -Wszyscy spojrzeli na chłopaka z niedowierzaniem...
-Co? Czemu?-Zapytał Tommy .Po chwili Liam zabrał głos po czym przemówił....
- Przepraszam was. Ale i ja też sie na to nie pisze. -Ja tak samo sorry.-Powiedział Louis.-Nie wierzę w to co mówią...W tedy gdy..są najbardziej potrzebni...
-Tchórze! Nic niewarte tchórze! -wykrzyczał Minho i zaczął ich wytykać palcami-Zawsze uciekacie kiedy jesteście potrzebni!
-Sorry ale na mnie już pora. Wiem,wiem jak to kurwa wszystko wygląda..Gdy robi sie źle wycofuje sie z akcji. Sorry chłopaki ale ja już mam i tak niezłe problemy z policją. I nie chce sie mieszać w drugie gówno.-Tłumaczy się Harry
-Ale tu chodzi o uratowanie mojej siostry!- Wykrzyczała .-Tu może chodzić nawet i o jej życie!-Patrzała na nich z bólem.
-Tak ale jak mi odstrzelą łeb to MI juz nie będzie tak kolorowo.
-Z skąd wiesz że mają zamiar strzelać?I kogokolwiek zabijać?.-Oburzył się Tom-Harry chwile popatrzył sie na chłopaka zastanowił sie po czym powiedział-Kiedyś byłem w podobnej sytuacji.Mój przyjaciel nie wyszedł na tym za dobrze.
-Mówisz o..
-Tak..-Harry przerwał Louisowi.-Chłopacy opuścili wzrok.-Przepraszam ale nie mogę.Kiedyś wam to wynagrodzę- Kontynuował Harry.
-Ta jasne spadaj z stąd nie potrzebujemy was. A ni waszych kurwa wynagrodzeń!-uniósł się Dylan
-Ale wiedzcie że mimo tego..Żee...Jeżeli bylibyście w tej sytuacji co ona. Weronika uratowałaby wam te zasrane tyłki.Ta dziewczyna ma większe jaja od was!-Harry Louis i Liam spojrzeli w dół rumieniąc się na ich twarzy widniał grymas i smutek.-Zachowują się tak..jakby chcieli pomóc ale jednocześnie jakby wiedzieli że to i tak wszysto na nic.Nie spodziewałam się tego po nich..
-Uuuuu..-Zaśmiał sie Minho- Nieźle mówisz Dylanku.
-Dobra teraz sie wynoście. Powiedzieliście to co mieliście. Nara-Chłopacy rzucili na Thomasa i Dylana srogie spojrzenie.-Jeszcze długo mam wam kurwa powtarzać żebyście sie z stąd wynosili!?-Powiedział Thomas..Który cały kipiał ze złości.-Won z stąd! -Powtórzył.Liam i Lou wstali z miejsca po czym udali sie z Harrym do wyjścia. Zamykając drzwi z trzaskiem.Po ich wyjściu Zayn zawahał sie po czym wstał.
-Co ty też masz zamiar uciec?-Powiedział zirytowany.
-Przepraszam..-Powiedział łamiącym głosem.
-Zayn! Ty?-Natalia powiedziała z niedowierzaniem- Myślałam że ty takim bad boyem jesteś!-ej w sumie ja też!
-Thomas sie zaśmiał-On?Może wygląda na twardziela.Ale on za dużych jaj to na pewno nie ma. Pozory mylą Natalio.-spoważniał.
-Zamknij mordę rudzielcu.Bo ci zaraz przypierdolę!-Odezwał się Zayn...Co za...Kretyn!Nie dość że ucieka to jeszcze chce go bić. Nosz kurwa!
-Thomas gwałtownie wstał z miejsca i stanął na przeciwko Zayna.-okej robi sie ostro..-Ich twarze dzieliły pare centymetrów.Spojrzał mu w oczy.
-Po 1. To jest ciemny blond ślepoto. Po 2. Przywal mi kutasie zasrany a oddam ci dwa razy mocniej i nie będę patrzeć czy tu są ludzie czy nie. -w to nie wątpię.Thomas umie się bić.-A po 3. Wypierdalaj z stąd ty tchórzu zasrany do swoich ciotowatych koleżków.-wskazał palcem na drzwi- Bo miasto jest wielkie i możesz ich zaraz nie znaleźć.-Zayn wyglądał tak jakby miał zaraz przywalić Thomasowi. W jego oczach było można zauważyć z łatwością nienawiść darzoną do niego. Jak i odrazę.Z miejsca nagle ruszyli sie Mino i Dylan.
-Odejdź Zayn.-Odezwał sie łagodnie Azjata.
-Tak....Taki teraz jesteś?..Po tym co razem przeszliśmy odwracasz sie ode mnie?..Grasz teraz wielkiego bohatera i dołączasz sie do nich? Przecież jestes moim przyjacielem.
-Od ciebie?...Od ciebie?-powiedział z niedowierzaniem- Czy ty kiedykolwiek zrobiłeś coś dla mnie? Dla kogo kol wiek?-Spojrzał na chłopaka..A Zayna na chwilę zmurowało. -Nie Zayn nie gram żadnego popapranego bohatera! Ale zależy mi tez na innych a nie tylko na sobie i na swojej dupie jak tobie. ..Przyjaciel? Tak może i nim byłem ale czy ty byłeś dla mnie?Nigdy cie to chyba nie zastanawiało. Otóż...Myslałem że nim jesteś Ale po tym co ty tu kurwa odwalasz nie mam wątpliowści że sie do tego nie nadajesz. -Zayn wydawał sie nieobecny wpatrywał sie chwile w Minha a po chwili spojrzał na Nialla.
-A ty?-spojrzał na niego z nadzieją.-Zostajesz?
-Tak Zayn. Minho ma rację.-odpowiedział stanowczo.
-W porządku. -Chłopak odwrócił sie po czym wyszedł z baru zatrzaskując drzwi.Chłopacy usiedli na miejsca.
-Tchórze.-odezwał się po chwili Tommy kręcąc głową.
-Myślałem że ci zaraz przywali.-Odezwał się Minho i Popatrzył na Thomasa.
-Zanim podniósłby rękę on by już leżał.-Powiedział z surowym tonem.-Ale się usmiechnął.
-Tak..Racja-Odezwał się Dylan- bo to bym ja mu przywalił-Zaśmialiśmy sie .-Nooooo no to-potarł rękoma- zacna z nas ekipka.-Usmiechnął się.-Szczerze mówiąc było nas za dużo.
-Tsaaa...Kto wie dodatkowa para rąk nigdy nie zaszkodzi-Powiedziała zawiedziona Kinga.
-Och...Nie przejmuj sie Jestem ja...Ty.....Tommy...Minho.Natalia.Wiktoria Dzieka i Niall!-wykrzyczał entuzjastycznie.-Podziwiam tego chłopaka że próbuje pocieszyć wszystkich innych w tej gównianej sytuacji.
-Fantastyczna ósemka! -Zaśmiał sie Minho
-Tsaaa...-zasmiałam się.Szczerze mówiąc To nawet cieszę się z takiego składu.
-No to co teraz robimy?-Zapytał Tommy.
-Nie wiem jak wy ale ja wole zadzwonić do babci. Dzieka...Jakby co nocuje u cb pare dni okej?
-Tak spoko!-usmiechnęła się.
-Wiecie....To chyba najlepszy pomysł.Na to chwilę.-powiedziała Kinga i wreszcie sie usmiechnęła.-Musze upewnic ojca że wszystko w porządku.
-Nie zaprzeczę.-Dodał Tommy.
każdy wstał od stołu z telefonem w ręku dzwoniąc do rodziców.
*5 min później*
-Moja mama sie zgodziła.-Odezwał się Tom
-Moja babcia też.
-I moja-powiedziała reszta.
-No...No to co? wszyscy nocujemy u mnie w domu... hehe
3 rozdziały pod rząd. *jaka ja dobra :D * xD
*zostawcie po sobie ślad! :*
CZYTASZ
Best Friend?Never.
FanfictionPrzyjaźń jest piękna.Dbasz o drugą osobę..Sprawiasz że sie uśmiecha robicie razem najgłupsze i najdziwniejsze rzeczy.Mówisz o swoich problemach wiedząc że on o tym nigdy nikomu nie powie i zatrzyma to dla siebie, pocieszając cie,wspierając...Ale pew...
