Poszliśmy wolnym krokiem do mojego mieszkania. Nie rozmawialiśmy po drodze praktycznie wcale. Ale nie było to w najmniejszym stopniu krępujące.
Gdy w końcu stanęliśmy pod moją klatką, wpisałem kod i wpuściłem chłopaka przodem. Udaliśmy się do windy i będąc już w środku wcisnąłem guzik z numerem czwartym.
Między nami nadal panowała cisza, lecz nie przerywałem jej. Chłopak na pewno musiał sobie wszystko jakoś ułożyć, w końcu uciekł z domu.
Z reguły nie jestem ciekawskim człowiekiem, lecz tym razem chciałem wiedzieć co leży na sercu temu chłopcu.
W końcu jazda windą skończyła się więc wysiedlismy i udaliśmy się pod moje drzwi. Otworzyłem je kluczem i wpuściłem blondyna przodem.
Zamknąłem za nami drzwi, zdjęliśmy buty i kurtki.
-Chcesz coś do picia, lub jesteś głodny?- zapytałem idąc do kuchni.
-Wodę poproszę- powiedział cicho. Widziałem, że jest przybity. W jego oczach wciąż widniał smutek.
Nalałem do szklanek wody i podałem jedną z nich Aniołowi. Skinął mi głową i zaczął pić tak samo jak ja.
Po chwili odstawiłem szklankę na blat i tak samo uczynił chłopak. Nie było jakoś niezręcznie mimo, iż nadal panowała między nami cisza.
- To może teraz coś zjemy? - zaproponowałem.
-Może być - powiedział cicho.
Zacząłem przygotowywać ryż z warzywami i wołowiną. Myślę, że mu zasmakuje. Przynajmniej mam taką nadzieję.
-Zrobię ryż z warzywami i wołowiną okej?- spojrzałem na niego przez chwile podczas przygotowywania mięsa.
-Jasne. Pomóc ci w czymś?- zapytał nieśmiało.
-Nie musisz- uśmiechnąłem się do niego lekko.
-Ale chcę.
- Hmm... To możesz pokroić warzywa jeśli tak bardzo chcesz.- stwierdziłem.
Wyjąłem z lodówki potrzebne warzywa, z szuflady nóż do krojenia, a z innej szuflady drewnianą deskę. Położyłem wszystko na wyspie kuchennej, naprzeciwko mnie.
Głupio mi się przyznać, ale to celowo, bym mógł raz na jakiś czas zerknąć w stronę Marka.
Blondyn od razu zabrał się za tą czynność, a ja wróciłem do swojej.
-I jak się czujesz? - zagadnąłem podczas krojenia mięsa w paski.
-Trochę lepiej- odpowiedział. Zastanawiało mnie, czy on zawsze mówi tak cicho, czy to tylko przez ogarniający go zły nastrój.
-To się ciesze- uśmiechnąłem się pod nosem. Trochę mnie to śmieszyło, bo rzeczywiście cieszyłem się, że choć odrobinę mu lepiej. To do mnie nie podobne. To nie tak, że nie obchodzi mnie krzywda innych ludzi, nie jestem aż takim potworem. Po prostu to co dzieje się z tym chłopakiem obchodziło mnie jakoś bardziej.
W końcu zacząłem smażyć mięso i gotować ryż. Gdy Mark skończył kroić warzywa, je również podsmażyłem z kilkoma przyprawami.
Gdy wszystko było gotowe, nałożyłem ryż na dwa talerze, obok nałożyłem warzywa i dorzuciłem mięso. Zaniosłem talerze do salonu, wcześniej prosząc Marka, by wziął z szuflady najbliżej lodówki pałeczki.
Gdy dotarł do mnie, usiedliśmy przy stole. Chłopak życzył mi smacznego, a ja odpowiedziałem mu tym samym.
-Co będziemy robić potem?- zapytał.
Pierwszy raz odezwał się sam z siebie, o nic nie pytany!
-A co byś chciał?
-A co ty robisz zazwyczaj?
-W sumie nic ciekawego. Albo oglądam telewizję, albo czytam. Nieraz tez rysuje. - wzruszyłem ramionami.
-To może coś obejrzymy?- podsunął.
-Możemy. - odparłem.
Skończyliśmy posiłek w ciszy. Wyniosłem nasze talerze, które były całkowicie puste. Chyba obiad zasmakował mojemu gościowi.
-To co, może jakaś komedia?- odezwałem.
Chłopak siedzący nadal przy stole, podniósł na mnie wzrok i wstał z miejsca. Było mi smutno, że on się tak czuję.
Usiedlismy na kanapie a ja włączyłem jeden z moich ulubionych filmów. Czyli komedie " Neighbours " z Efronem.
Tak kocham ten film XD serdecznie polecam XD
Sorki za brak rozdziału wczoraj, ale nie ma mnie w domu od soboty i trudno było mi coś napisać. No wiecie rodzinka itp itd.
Mam nadzieje ze rozdział się podobał ^-^ Do następnego! ♡
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
FanfictionJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
