Chapter 4

1K 140 7
                                        

Ciekawe czy znowu go zobaczę. Jeny mam tyle rzeczy, które chciałbym wiedzieć...
Właśnie takie myśli krążyły po mojej głowie podczas jedzenia śniadania. Jest godzina jedenasta, a ja nadal się nie ubrałem i nie ogarnąłem. 
W końcu jest sobota, dzień wolny. Kawiarnia jest ogólnie otwarta ale ja dzisiaj nie pracuje.

Po skończonym posiłku wziąłem prysznic, umyłem zęby i ułożyłem włosy.

Normalnie to bym pewnie siedział w parku, wiec tak też zrobię.
Wziąłem mały plecak z pokoju, poszedłem do salonu i zabrałem z parapetu mój szkicownik i ołówek.
Wsadziłem telefon do kieszeni spodni i poszedłem na korytarz założyć buty.
Gdy obuwie było już na moich stopach, zarzuciłem na siebie kurtkę i zapiąłem ją pod samą szyję. Wziąłem plecak i wyszedłem z mieszkania, zamykając je na klucz.

Zjechałem na dol windą i opuściłem budynek przez brązowe drzwi od mojej klatki.
Dzisiaj nie jest tak zimno, nie wieje wiatr i co najważniejsze, nie pada deszcz.
Szedłem spokojnie tą samą drogą co zawsze. Nigdzie mi się nie spieszyło, tak jak zawsze z resztą.

Zawsze.

To słowo powtarza się w moim życiu chyba za często... Ciągle robie jedno i to samo, brakuje mi trochę... emocji?

W końcu dotarłem do parku. Nogi same poniosły mnie do fontanny, nieopodal której zawsze siedzi Mark.
No dobra, przyznaje, może trochę im pomogłem... Ale tylko TROSZECZKĘ!

Usiadłem na ławce, ale nie było tam chłopaka. Gdzieś w głębi serca zrodziło się rozczarowanie. Ale cóż...

Wyjąłem z plecaka szkicownik i ołówek, przyciągnąłem jedną nogę do klatki piersiowej i oparłem o nią zeszyt. Zacząłem rysować fontannę i drzewa wokół niej.

Nawet nie zauważyłem, kiedy ławka naprzeciwko mnie została zajęta. Gdy uniosłem wzrok zobaczyłem tam Anioła...

Speszyłem się lekko bo mi się przyglądał. Jejku.
Wróciłem więc szybko do rysowania tej fontanny...

Koniec końców, zamiast fontanny na kartce był chłopak, z nogami przyciągniętymi do klatki piersiowej. Na nogach spoczywała jego głowa a ręce obejmowały te dolne kończyny.

Za to wzrok wpatrzony gdzieś w dal, jakby widział coś, czego nikt inny nie widzi...





Przypadło wam to opowiadanie w ogóle do gustu? Jest innym typem niż moje poprzednie i chciałabym wiedzieć czy się podoba.
Ale tak szczerze!

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz