Chapter 36

578 89 26
                                        

Upewnij się ze przeczytałas ostatni rozdział, bo były dodane w krótkim odstępie czasu ^^ ( perspektywa Marka w ostatnim)



Opuściłem łazienkę i chciałem iść juz do łóżka. Zatrzymałem się jednak e korytarzu, słysząc jakieś głosy. A raczej jeden głos, który należał do mojej sąsiadki. Starsza kobieta nie należała do tych plotkujących na klatce, i w dodatku była nieco wzburzona.

Otworzyłem drzwi i wyjżałem na klatkę. Widok który zastałem sprawił, że moje nogi zmiękły.

-O! Tam jest, proszę się jego zapytać, a nie mi głowę zawracać! Normalni ludzie już śpią o tej godzinie- wyskrzeczała i zamknęła chłopakowi drzwi przed nosem.

Blondyn podparł się jedną dłonią o bok, a drugą przyłożył do czoła wzdychając.

-Mark? - wyszeptałem, bojąc się, że mój głos się załamie.

-Ja juz szedłem- odchrząknął i szybkim krokiem zaczął schodzić po schodach.

Złapałem do za dłoń by się zatrzymał, co oczywiście zrobił. Miał spuszczoną głowę i nie odzywał się.

-Spójrz na mnie - poprosiłem słabym głosem. On jednak nie zareagował.- Mark spójrz na mnie do cholery!- uniosłem lekko głos, który załamał się pod koniec. Dopiero to podziałało. Blondyn uniósł na mnie spojrzenie swoich ciemnych oczu. Jego dolna warga drżała. - Dlaczego znowu chciałeś mnie zostawić? - zapytałem, już wcale nie  panując nad swoim głosem. - Przepraszam ze cie wtedy pocałowałem. Gdybym wiedział że tego nie chcesz, to nie zrobiłbym tego. Przysięgam- byłem już wykończony, czułem sie jakbym stał na skraju załamania. - Nie chciałem byś mnie zostawiał.

-To nie tak ze ja tego nie chciałem- wyszeptał- tylko ja po prostu na Ciebie nie zasługuje.- znowu spuścił wzrok. Jego słowa sprawiły, że z moich oczu pociekły łzy.

Przyciągnąłem go do siebie i przytuliłem. Zacząłem się cofać by wejść do mieszkania i nie stać na korytarzu. Zamknąłem za nami drzwi i oparłem się plecami o ścianę nadal nie wypuszczając chłopaka z objęć.

-Nigdy więcej mi tak nie mów. Bez ciebie moje życie straciło kolory, wiesz? Tęskniłem.

Trzymając go w swoich ramionach miałem wrażenie, że w końcu jakaś część mnie której mi brakowało, już jest ze mną.

-Ja też tęskniłem Jackson. I j.. ja kocham Cię. - jego słowa napełniły mnie nową energią i szczęściem. Na moje usta wpłynął ogromny uśmiech. Mark spojrzał na mnie ze strachem wypisanym w oczach.

-Ja ciebie tez kocham- odparłem w końcu i pocałowałem go w czoło. Jednak jemu było najwyraźniej za mało, bo połączył nasze usta w delikatnym pocałunku, uwalniając moje wszystkie uczucia.

Kolejny będzie epilog 👀

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz