Chapter 31

558 85 20
                                        

Mark pov

Siedziałem u mojego kuzyna JungKooka i mieszałem smętnie herbatę w kubku. Wszystko mnie przytłaczało wiec uciekłem od Jacksona. Wziąłem tez wolne od pracy, chociaż zastanawiam się nad zwolnieniem się. Nie chce juz widzieć Jacksona bo... bo chyba się boje. To mnie przerosło.

JungKook ma dwadzieścia trzy lata i studiuje. Pozwolił mi zamieszkać u siebie jakiś czas. Musze mu jednak wytłumaczyć co, dlaczego i kiedy. No ale wyjaśnienia mu się należą... Nie jestem na to gotowy. Jeszcze nie teraz. Wszystko w swoim czasie.

Tęskniłem bardzo za blondynem, za naszą wspólną pracą, za oglądaniem filmów i robieniem herbaty każdego wieczora. I zostawiłem go bez słowa pożegnania czy podziękowania. Zachowałem się okropnie. Wiedziałem jednak, że on by mnie nie wypuścił a musiałem się uwolnić.
Lepiej mu będzie beze mnie. On nie mógł nic do mnie czuć, jestem chodzącym pechem, niezdarą i łamagą. On zasługuje na kogoś o wiele lepszego. Jest najbardziej wartościową osobą jaką poznałem w moim marnym życiu. Zasługuje na kogoś z równie pięknym wnętrzem. A nie chłopaka, którego nawet jego własni rodzice nie chcieli...

Zostawiłem tą herbatę w spokoju. Ten napój nie smakuje mi już tak bardzo jak wtedy gdy piliśmy go razem z Jacksonem.

Herbata. Parsknąłem krótko. Nasz pierwszy pocałunek... Robił mi też herbatę w kawiarni. Herbata to zdecydowanie mój ulubiony napój, jednak tylko w jego towarzystwie.

Mam nadzieje, ze będzie szczęśliwy. Ze znajdzie sobie kogoś kogo pokocha i ten ktoś pokocha jego, chociaż w połowie tak mocno jak ja to robie.

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz