Chapter 23

740 100 16
                                        

Gdy dotarliśmy do domu, wypiliśmy jeszcze ciepłe kakao i postanowiliśmy pójść już spać, mimo iż była godzina dwudziesta. Ja muszę jutro wstać do pracy, a Mark do szkoły więc musimy być wypoczęci. Mimo że mam na dziewiątą to wstanę razem z Aniołkiem, żeby dotrzymać mu towarzystwa i dać klucze.

***

Rano jak zwykle obudził mnie budzik, który tym razem dzwonił o godzinę szybciej niż zwykle. Wstałem z lekkim oporem, będąc zmęczony pomimo tego że poszedłem wczoraj szybciej spać.
Udałem się do łazienki i wykonałem poranną toaletę. Nie przywykłem do porannego wstawania, przez co czuję, jakbym miał się zaraz przewrócić i zasnąć na ziemi.
Jednak chęć dotrzymania mu towarzystwa przezwyciężyła zmęczenie.

Wyszedłem z łazienki i ubrałem się w czarne dżinsy i białą koszulkę z dekoltem w serek. Przeczesałem włosy dłonią, bardziej je roztrzepując, by wyglądały lepiej.

Wyszedłem ociężałym krokiem na korytarz. Z pokoju naprzeciwko akurat wychodził Mark. Był bardzo zaspany, miał na sobie tylko dresowe spodenki w których prawdopodobnie śpi. Jego brzuch był lekko wyrzeźbiony, a ramiona delikatnie umięśnione. Chłopak podniósł na mnie wzrok przecierając twarz. Gdy jego spojrzenie w końcu się na mnie skupiło,  twarz blondyna oblał rumieniec. Przeczesał blond włosy odsłaniając bardziej zaspaną twarz.

-Nie masz na dziewiątą?- zapytał ochryple.

-No mam.

-To czemu już wstałeś?  - Aniołek podrapał się po głowie.

-Żeby dotrzymać Ci towarzystwa i wręczyć klucze- wzruszyłem ramionami. Na moje usta z niewiadomego powodu cisnął się uśmiech.

-Och... to ja może pójdę się ubrać...- na jego twarzy widać było zażenowanie.

-Spokojnie, nie przeszkadza mi to.- ponownie wzruszyłem ramionami- masz czuć się jak u siebie,już Ci to przecież mówiłem- posłałem mu uśmiech- chodź na śniadanie.

Skończywszy mówić ruszyłem w stronę kuchni, gdzie zapaliłem światła nad blatem. Po chwili do pomieszczenia wszedł Mark. Usiadł przy stole i odparł głowę na dłoni.

-Pomóc Ci może?- usłyszałem gdy wyciągałem z lodówki rzeczy na śniadanie.

-Nie, wystarczy tylko wszystko wyjąć.

Postawiłem na stole dwie miseczki i dwie pary pałeczek. Zacząłem wyciągać po kolei kimchi, zupę z kiełków, ryż i tak dalej.

Życzyliśmy sobie nawzajem smacznego i zaczęliśmy jeść. Co jakiś czas posyłałem w kierunku mojego współlokatora ukradkowe spojrzenia. On jednak na szczęście nie zauważał ich, będąc zbyt zajętym spożywaniem posiłku.

Gdy już zjedliśmy wstałem od stołu i poszedłem do komody w korytarzu. Z pierwszej szuflady wyjąłem pojedynczy klucz i z nim wróciłem do kuchni. Tam Mark stał przy zmywarce i chował do niej naczynia. Oparłem się o framugę drzwi i przyglądałem mu się.

-Czuje że na mnie patrzysz- powiedział w końcu.

Może i lekko się speszyłem, ale trwało to zaledwie chwilę.

-Tak?

-Tak.

-A przeszkadza Ci to?- nie mam zielonego pojęcia skąd we mnie tyle pewności siebie.

-Szczerze?- kiwnąłem głową- Nie, nie przeszkadza mi to- uśmiechnął się cwaniacko i wrócił do chowania naczyń. Cały czas nadal mu się przyglądałem. Miał idealne ciało, był szczupły ale lekko umięśniony, jego skóra wydawała się być delikatniejszą niż aksamit, a oczy... Oczy były ciemne, głębokie i hipnotyzujące. Był zarazem słodki i niewinny, ale też niegrzeczny i pociągający. Jeśli mam być szczery, to nigdy się nie zakochałem. Żadna dziewczyna nie potrafiła zwrócić na siebie mojej uwagi. Wątpię żebym był gejem, bo chyba raczej zauważył bym to wcześniej, po prostu żadna dziewczyna nie wpadła mi w oko, a podziwianie ciała Marka to nie grzech, prawda?

Nie zauważyłem nawet,że chłopak stoi już naprzeciw mnie i opiera się o blat. Podniosłem klucz do góry, by mógł go zobaczyć.

-To dla Ciebie.

Jego spojrzenie zawisło na przedmiocie tkwiącym między moimi palcami. Blondyn powoli do mnie podszedł i wyciągnął dłoń by wziąć klucz. Nie zabrał go od razu tylko chwilę obydwoje go trzymaliśmy patrząc sobie w oczy. Zaciekawił mnie ten ruch z jego strony. Chłopak ostatni raz musnął moje palce i wziął kluczyk, opuszczając kuchnie.

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz