Wróciliśmy razem do domu rozmawiając po drodze. Coraz bardziej utwierdzałem się w uczuciach do Marka. Z każdą minuta spędzoną z nim bądź na myśleniu o nim. Z każdą minuta wiedziałem ze go kocham. Nigdy nie doświadczyłem uczucia zwanego powszechnie miłością. Oczywiście taką miłością prawdziwą, nie tą którą darzymy rodzinę.
Jego aksamitna skóra, ziemne oczy, pełne usta tworzące najpiękniejszy uśmiech na świecie. Jego zabójczy śmiech, przez który ja sam się śmiałem.
Robiłem nam herbatę zastanawiając się nad tym wszystkim. Co powinienem zrobić z tym wszystkim? Moje rozmyślania przerwał sam zainteresowany wchodząc do pomieszczenia. Stanął kolo mnie wdychając zapach herbaty owocowej.
-Mmm pięknie pachnie- skomentował.
Spojrzałem na niego lekko w dół, ale dosłownie troszkę. Mój wzrok zszedł na jego usta, tak bardzo kuszące.
Podniosłem jego podbródek dwoma palcami. Od razu wbił wzrok w moje oczy. W jego brązowych tęczówkach kotłowała się czysta, niewinna ciekawość.
Zbliżyłem swoją twarz do tej jego i delikatnie, powoli musnąłem jego usta.
On odwzajemnił pocałunek również muskając moje wargi i obejmując mnie ramionami- chciałbym żeby tak było...
Mark oderwał się ode mnie jak poparzony i uciekł zatrzaskując się w swoim pokoju. Co ja najlepszego zrobiłem?!
Poszedłem za nim i zapukałem trzy razy w drewnianą powłokę.
-Mark ja... ja przepraszam- powiedziałem spanikowany i winny.
Nie otrzymałem jednak żadnej odpowiedzi - naprawdę przepraszam...
A ja przepraszam za brak rozdziałów! Jeśli znowu nie będzie rozdziałów tak długo to śmiało piszcie do mnie, bo najzwyczajniej w świecie zapomniałam o tym fiku przez inne opowiadanie i nawał nauki ;-; wybaczcie
Do następnego! ♡
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
Fiksi PenggemarJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
