Wczoraj Anioł musiał już iść. Jego mama dzwoniła, bo muszą poważnie porozmawiać.
Umówiliśmy się na tej samej ławce o siedemnastej trzydzieści, po mojej pracy. (!!!!!!!!) Nie mogę się juz doczekać!
Teraz jestem już za ladą w kawiarni. Niezbyt mogę się skupić na moich obowiązkach w lokalu, bo jak najszybciej chce skończyć pracę..
Ogarnij się Jackson no- powtarzałem w myślach, krojąc kawałek ciasta zamówiony przez jakąś starszą panią.
Położyłem filiżankę na spodek, a następnie na tackę i obok ustawiłem talerzyk z ciastem. Dorzuciłem dwie łyżeczki- do kawy i ciasta.
Wziąłem zamówienie i ruszyłem do stolika znajdującego się na samym końcu sali, najdalej od drzwi. W zimne dni końcowe stoliki mają największą popularność bo nie dociera tam chłód przy każdym otwieraniu drzwi.
Postawiłem tackę na stolik, po czym postawiłem filiżankę i talerzyk z wypiekiem na jego brązowy blat.
Zabrałem tackę i życzyłem smacznego posyłając kobiecie uśmiech. Ona go odwzajemniła i skinęła głową.
Wróciłem na swoje miejsce i usiadłem za ladą. Siedziałem jak zwykle bazgrając w zeszycie, oczekując klientów.
Nagle drzwi do pomieszczenia się otworzyły, co zasygnalizował dźwięk dzwonka zawieszonego nad drzwiami i podmuch zimnego powietrza.
Po chwili przede mną stał Anioł z jakąś kobietą obok.
-Dzień dobry, co podać?- uśmiechnąłem się. Chłopak uśmiechnął się szeroko do mnie i spojrzał na kobietę. Miała na oko jakieś czterdzieści parę lat.
- Ja poproszę kawę rozpuszczalną i kawałek sernika. A ty synku?
-Ja wezmę Latte waniliowe i ciasto czekoladowe.
Podałem cenę i zabrałem się za przygotowywanie kaw i krojenie ciasta.
Ustawiłem wszystko ładnie na tacce. Tak trochę się denerwowałem. Nie chciałem niczego rozlać, zwłaszcza przy nim...
Wziąłem zamówienie i powoli ruszyłem do stolika przy oknie. Również dobry widok, fajnie jest siedzieć w przyjemnie ciepłych fotelach z puchatymi kocami i patrzeć na ulice niemal tonące w deszczu.
Postawiłem wszystko na ich stolik i odszedłem, uprzednio życząc smacznego, z uśmiechem na twarzy.
Wróciłem na swoje miejsce. Tym razem dyskretnie przyglądałem się chłopakowi. Zacząłem go nawet szkicować, lecz nagle on gwałtownie podniósł się z fotela, zwracając na siebie uwagę większości klientów.
-Co?! - zapytał dość głośno.
Jego matka próbowała go uspokoić, ale na marne. Blondyn wziął kurtkę w dłoń i zakładając ją po drodze do drzwi, opuścił lokal, w którym nagle zapadła cisza.
Słychać było tylko cichy szloch biednej kobiety, ukrywającej twarz w dłoniach.
I jest rozdzialik ^-^
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
Fiksi PenggemarJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
