Po skończeniu mojej zmiany wróciliśmy razem do domu. Zrobiło mi się naprawdę miło że po mnie przyszedł. Coraz to nowsze uczucia budzą się we mnie przez tego chłopaka.
-I jak tam się szkole?
-Nudno, to oczywiste- zaśmiał się. - nic się nie zmieniło, było tak jak zawsze- wzruszył ramionami.
-Ktoś ci dokuczał?- musiałem zadać to pytanie, już robiąc się zły na samą myśl o tym, że ktoś mógłby krzywdzić mojego Aniołka.
-Emm.. Nie.- Kłamał. Tylko dlaczego?
-Dlaczego kłamiesz? - byłem bardzo bezpośredni, pierwszy raz będąc w takim stanie. Nigdy nie denerwowałem się aż tak.
-Ugh- chłopak westchnął głęboko, oparł głowę o oparcie kanapy i przymknął oczy.
-Mark powiedz tylko słowo, a pójdę tam i nauczę ich szacunku do ciebie.- zapewniłem nadal nie spuszczając z niego wzroku. Mark przeszył mnie swoim badawczym spojrzeniem, intensywnie się nad czymś zastanawiając.
-Dlaczego? - powiedział jedynie a ja nie za bardzo zrozumiałem o co mu chodzi. Chyba wywnioskował to z mojej miny, bo zaczął bardziej rozwijać tą myśl- dlaczego tak mówisz? I dlaczego chcesz mnie bronić?
-Ponieważ nikt nie ma prawa by Cię krzywdzić. Nikt- z każdym słowem się do niego zbliżałem, nie będąc tego do końca świadom. Gdy już dzieliły nas marne centymetry, po sekundzie zawahania, przytuliłem go do siebie.
Czułem, że miałem zrobić coś innego ale... Ehh...
Blondyn odwzajemnił pieszczotę, zaciskając piąstki na mojej koszulce.
*******
Później tego dnia zjedliśmy wczesną kolejcę i obejrzeliśmy film, tak jak zazwyczaj to robimy. To powoli staje się naszą tradycją.
Markie nadal nie odpowiedział mi na pytanie, jednak nie chciałem naciskać, doskonale wiedząc, jak delikatną istotą jest ten chłopak. Dam mu czas, jednak gdy tylko zobaczę jakikolwiek znak świadczący że ktoś użył wobec niego przemocy, to pójdę tam i ta osoba pożałuje że żyje.
-Jutro mam na jedenastą- blondyn wtrącił podczas oglądania szybkich i wściekłych.
-O, to będziesz mógł się wyspać.- byłem z tego zadowolony, bo widzę rano jaki niewyspany jest.
-Ja... Tak właściwie to.. Chciałem się spytać, no wiesz, czy może mógłbym.. i czy chciałbyś oczywiście... Żebym poszedł jutro do pracy z Tobą- w końcu podniósł wzrok ze swoich dłoni na moją twarz. Był taki uroczy gdy rumienił się i jąkał.
-A nie chcesz się wyspać?
W odpowiedzi chłopak pokręcił szybko głową, powodując tym samym roztrzepanie się jego włosów.
-Jeśli masz ochotę to jasne- uśmiechnąłem się.
-Lubię patrzeć jak pracujesz- stwierdził. - jak robisz kawę i jak życzliwie obsługujesz każdego klienta.
Uśmiechnąłem się jeszcze szerzej po jego słowach.
Później wróciliśmy do oglądania filmu, podczas którego oboje zasnęliśmy na kanapie, wtuleni w siebie nawzajem.
Jejku dawno mnie tu nie byłooo 👀
Ale jest i kolejny rozdział!
Szczerze mówiąc po prostu zapomniałam że już tak długo nie dodawałam rozdziału xd jestem skupiona raczej na innych Marksonach (Give Me Love- na które zapraszam, jest już 12 rozdziałów! 😂) ale nigdy nie zostawię tego fika bo Kocham go i z reszta pisze mi się je naprawdę przyjemnie, wiec niech nikt się nie martwi ^^
Do następnego! ILY ♡
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
FanficJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
