Siedziałem nadal zdezorientowany. Czemu chłopak tak nagle uciekł? Po chwili jednak powtórnie przeanalizowałem jego wypowiedź i zrozumiałem jej "błąd". Zamiast partnerki występuje tam partner.
Może nie zauważyłem tam niczego dziwnego, bo nie mam nic przeciwko osobom homoseksualnym. To ich sprawa kogo są w stanie pokochać a kogo nie.
Wstałem od stołu i posprzątałem. Teraz chyba czas iść do Marka. Na pewno czuje się źle, może jest mu wstyd. Musze go zapewnić ze nie ma czego się wstydzić.
Ruszyłem powolnym krokiem do sypialni Anioła. Zapukałem trzy razy i wszedłem do środka. Normalnie pewnie bym zaczekał aż pozwoli mi wejść, jednak jestem pewien że w tej sytuacji by to nie nastało.
Chłopak leżał na łóżku zwinięty w kulkę. Miał mocno zaciśnięte powieki, jakby nie chciał mnie widzieć.
Usiadłem obok blondyna i położyłem rękę na jego kolanie. Chciałem dodać mu w ten sposób otuchy. Widać było ze to przeżywa.
-Ej.. Czemu uciekłeś? - zapytałem po jakimś czasie.
-Zadałeś raczej głupie pytanie. Chciałem uniknąć dziwnych spojrzeń i komentarzy od ciebie- powiedział cicho nadal nie otwierając oczu.
-Dlaczego miałbym robić którąś z tych rzeczy?- zmarszczyłem brwi. Serio nie rozumiem ludzi którzy postępują w taki sposób.
-Wszyscy tak robią- wyszeptał chłopak, a z kącika jego oka wydostała się łza.
Serce mnie zabolało na widok kropelki tej słonej cieczy, spływającej po delikatnej skórze tego delikatnego stworzenia.
-Ja nie jestem wszyscy. Naprawdę dla mnie nie ma znaczenia jakiej orientacji jesteś. - powiedziałem.- dlatego naprawdę nie masz się czym przejmować, to nic nie zmienia.
Chłopak nadal nie otwierał oczu i nie zmienił pozycji. Pewnie mi nie wierzył...
Położyłem się naprzeciw niego i objąłem ramieniem. Dopiero wtedy nastolatek otwarł oczy i spojrzał na mnie ze zdziwieniem. Ja za to uśmiechnąłem się do niego radośnie i mocno przygarnąłem do swojej piersi. Wtedy chłopak westchnął jakby odczuwając ulgę i przerzucił ramię przez moją talię.
Pociągnął nosem i złapał drżący oddech.
-Przez to musiałem zmienić szkołę- usłyszałem jego cichutki głosik- równało się to też z przeprowadzką.
Mój ojciec nas zostawił dwa lata temu.... a matka.... ona... te kilka dni temu powiedziała mi że... że nie jest moją matką- Mark zaczął cicho szlochać. Mój Aniołek cierpi... To znaczy nie mój tylko.. Mniejsza..- Dlatego uciekłem. Nie powiedziała mi tego przez te wszystkie lata. Nie rozumiem jak mogła mi to robić.- znowu pociągnął nosem.
Mocniej go przytuliłem. Nie dziwię mu się tej ucieczki ani reakcji przy śniadaniu. Nie przypuszczałbym, że taka wesoła i radosna osoba może mieć tyle problemów. Taki drobny a taki ciężar w sobie nosił.
-Nie martw się. Teraz o tym zapomnij. Nieważne czy ona jest twoją biologiczną matką czy nie. Kochała cie przez te wszystkie lata i kocha nadal. Ale na razie odpocznij od tego. Prześpij się z tym.- wstałem powoli i usiadłem na łóżku. Blondyn wpatrywał się we mnie szklistymi oczyma. Wyciągnąłem dłoń i pogłaskałem go delikatnie po policzku- dobrych snów.
Po tych słowach opuściłem pokój, by dać chłopakowi czas i chwile odpoczynku.
Komentujcie bakłażany ♡!
Do następnego !
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
Fiksi PenggemarJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
