Chapter 28

604 93 14
                                        

-I jak sobie radzicie chłopcy? - usłyszeliśmy głos teraz naszej wspólnej pracodawczyni.

-Super- zawołał Mark- Jackson nauczył mnie obsługiwać tą maszynę i pokazał gdzie co stoi i do jakiej kawy jaki kubek.

Ten mały aniołek ekscytuje sie tak zwykłymi rzeczami... To niesamowite.

-To bardzo się ciesze- Pani Kim zaśmiała się serdecznie. - ale chyba Twoja zmiana Mark juz się kończy, jeśli chcesz jeszcze zdążyć na zajęcia- przypomniała mu.

-Och no tak... Kompletnie zapomniałem.. - podrapał się po karku- dzisiaj nie mogę po ciebie przyjść, bo mam do szesnastej trzydzieści a ty kończysz o szesnastej - zwrócił się do mnie.

-Nie ma sprawy- wzruszyłem ramionami i tak już wiedząc, że dzisiaj to ja pójdę po niego. - to widzimy się później- pomachałem mu gdy stał juz przy drzwiach.

Gdy chłopak opuścił pomieszczenie, moja energia opuściła je razem z nim. Westchnąłem i wziąłem spod lady ściereczkę i spryskiwacz. Jeszcze nie sprzątałem, bo uczyłem Marka i w międzyczasie obsługiwałem klientów.

Gdy wykonywałem tą czynność, do kawiarni wpadł zdyszany Tae. Jego włosy były w nieładzie a policzki czerwone.

-Hej hyung- wysapał posyłając mi ten swój kwadratowy uśmiech.

-Hej hej. Co ty taki zmęczony? -zapytałem bo rudowłosy teraz chłopak ledwo stał na nogach.

-A biegłem sobie- wzruszył ramionami.

Spojrzałem na zegarek wiszący na ścianie naprzeciw drzwi wejściowych.

-Przecież masz jeszcze pół godziny.- zauważyłem przenosząc na niego wzrok.

-No wiem- zaśmiał się.- miałem po prostu ochotę się przebiec.

Dziwny ten chłopak. Jednak lubię go, bo emanuje bardzo pozytywną energią i nie da się go nie lubić. Po prostu ma w sobie coś takiego i tyle.

Przytaknąłem tylko głową znowu uciekając myślami do uroczego blondyna, który samym uśmiechem mógłby skłonić mnie do wszystkiego. Jego piękne, zawsze błyszczące oczy, ciemne jak węgiel są wręcz hipnotyzujące. A jego charakter... Nie wiedziałem, że istnieje jeszcze na tym świecie ktoś tak wspaniały. On jest po prostu idealny na zewnątrz i wewnątrz. Taka biała duszyczka, niewinna i nieskażona brudem tego okropnego świata przepełnionego nienawiścią, agresją i obojętnością.  

-Ten stolik jest już chyba czysty- z moich rozmyślań wyrwał mnie ten kojący, słodki głos pieszczący mój słuch. 

Podniosłem głowę znad blatu stolika który rzeczywiście już błyszczał, bo myłem go już sporo czasu. 

-Co ty tutaj robisz?- zapytałem zdziwiony, jednak znowu spokojny i wyciszony - nie masz zajęć?

-Zwolnili nas- wzruszył tymi wątłymi ramionami, które chciałbym móc zawsze osłaniać przed wszystkim co złe i trzymać w swoich objęciach.

Uśmiechnąłem się do niego szeroko, widząc jak zajmuje krzesełko za barem i wyciąga drugą szmatkę, idąc w moim kierunku z tym pogodnym wyrazem twarzy.


Jejku moja wena chyba powoli wraca ^^

Mam nadzieje ze sie spodobalo <3333

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz