Chapter 10

833 116 6
                                        

To było coś pięknego i przyjemnego słuchać cichego śmiechu Marka gdy jakiś moment w filmie go rozśmieszył. Nieraz ukradkiem na niego spoglądałem, tak by tego nie zauważył i mam nadzieję, że rzeczywiście tego nie zrobił.

Dochodziła dwudziesta druga gdy komedia się skończyła. Wstałem z kanapy i rozciągnąłem ścierpnięte mięśnie. Westchnąłem już z lekka zmęczony tym dniem. Najlepiej bym po prostu upadł na łóżko i spał. Muszę się jednak zająć moim gościem, prawda?

-Ja pójdę przygotować dla ciebie pokój, a ty możesz tutaj poczekać, zjeść coś jak jesteś głodny.- powiedziałem w końcu i uprzednio uśmiechając się do chłopaka, opuściłem salon. 

Skierowałem się do pokoju gościnnego, w którym jeszcze nikogo w sumie nie gościłem. No może raz moich rodziców. Otworzyłem jasne drzwi i wszedłem do pomieszczenia. Najpierw podszedłem do okna, by je otworzyć. Zasłoniłem jeszcze plisy i zapaliłem światło. Wyciągnąłem z szafy pościel i ubrałem ją w granatową poszewkę, tak samo robiąc z dwiema dużymi poduszkami.  Założyłem na materac białe prześcieradło i pościeliłem łóżko dla Marka. 

Mam nadzieję, że będzie mu się dobrze tutaj spało. Poszedłem jeszcze do  łazienki po ręczniki dla chłopaka. Zaniosłem je do jego pokoju i położyłem na komodzie. To chyba wszystko, tak myślę. 

Wróciłem do salonu, by powiedzieć Aniołowi, że pokój jest już gotowy. Widok który zastałem był uroczy. Chłopak spał na kanapie, zwinięty w małą kulkę.
Nie wiedziałem, czy mam go przenieść, czy może obudzić i powiedzieć, że już może iść do łóżka.

Spał tak słodko, ale z drugiej strony jeśli go nie obudzę do będzie spał w tych niewygodnych ubraniach, a przecież go nie przebiorę.

Postanowiłem go więc obudzić,  by mógł się przebrać. Uklęnąłem przed kanapą i lekko potrząsnąłem ramieniem chłopaka.

-Mark, obudź się.- mówiłem delikatnie, by go zbytnio nie wystraszyć. -musisz na chwile wstać.

Po chwili blondyn ukazał mi swoje ciemne, głębokie, piękne oczy. Był z lekka zaspany i spoglądał na mnie z niezrozumieniem wypisanym na twarzy.

-Chodź, przygotowałem ci już pokój. Przebierzesz się w piżamę i położysz się do łóżka, dobrze? - ocknąłem się dopiero po jakiejś chwili. Jego oczy po prostu jakby mnie pochłonęły. Naah i zrobiłem pewnie z siebie głupka no.

Mark usiadł i przetarł oczy piąstkami. Po chwili wstał i nietomny jeszcze, ruszył za mną.

-Najpierw dam co coś do spania okej? - spojrzałem na niego przez ramię.

On tylko mruknął coś niezrozumiałego i dalej szedł za mną. Po krótkiej chwili dotarliśmy do mojej sypialni. Otworzyłem szafę i zacząłem w niej szperać. Znalazłem czarne dresy i czarną koszulkę, następnie podając je chłopakowi.

-Dziękuję- mruknął nadal rozespany.

Następnie zaprowadziłem chłopaka do pokoju i powiedziałem gdzie co ma.

-Jakby co, to nie krępuj się, czuj się jak u siebie. Ja jestem drzwi obok więc jakby coś się działo to śmiało przychodź.

-Dziękuję Jackson- powiedział Mark z uśmiechem.

-Nie ma za co- moje wargi mimowolnie wygięły się w uśmiechu i po chwili już opuszczałem pokój zamykając za sobą drzwi.

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz