Gdy Mark wyszedł do szkoły zostało mi jeszcze trochę czasu. Byłem już ogarnięty i gotowy do wyjścia, więc stwierdziłem, że usiądę po prostu przed telewizorem i przeczekam.
Nie mogłem skupić się na tym co mówił prezenter. Moje myśli cały czas były zaprzątnięte Markiem i jak mu dzisiaj pójdzie. Niby tylko zwykły dzień w szkole, jednak po tym jak dowiedziałem się jak go tam traktują to się martwię. Mój Aniołek ma trudne życie, ale wiem ze poradzi sobie.. To znaczy nie mój tylko... A z resztą! Chciałbym żeby był mój! Żeby był tylko mój, nikogo innego; a wtedy ja byłbym tylko jego. Jednak boje się, że jeśli powiem mu tą prawdę, do której sam przed sobą przyznałem się dosłownie przed chwila, to chłopak się wystraszy i zostawi mnie samego. Tak więc jestem zmuszony porzucić ten zalążek uczucia jakim go darze i zachować to dla siebie.
Nim się spostrzegłem musiałem juz wychodzić. Tym razem byłem zmuszony iść dość szybko, by być pod kawiarnią na czas.
Wszedłem do budynku, a do moich nozdrzy od razu wdarł się ten charakterystyczny zapach kawy i ciasta. Moje wejście zasygnalizował dzwoneczek, tak miło pieszczący swym znajomym dźwiękiem moje uszy.
-O Jackson! Już jesteś! Ale ja cie dawno nie widziałam- pani Kim podeszła do mnie i ucałowała w czoło. Nieraz traktowała mnie jak swojego wnuka, którego nie miała.
-Dzień dobry - posłałem jej szczery uśmiech. -Pozwoli pani ze juz pójdę się przygotować zaraz otwieramy- powiedziałem ożywiony. Stęskniłem się za tym. Śmiech kobiety rozbrzmiał w pustym jeszcze lokalu, odprowadzając mnie do pomieszczenia gospodarczego.
***
Zostały mi jeszcze jakieś dwie godziny w pracy w przybliżeniu. Strasznie się nudziłem i tylko czekałem na koniec mojej zmiany, szczególnie wiedząc że Mark skończył już lekcje. Chciałem już iść do domu, by posiedzieć z nim i może coś obejrzeć? Chciałem dowiedzieć się jak mu poszło i czy nikt mu nie dokuczał, bo jeśli tak było to pójdę do tej szkoły i policze się z tymi frajerami.
Do moich uszu dotarł dźwięk dzwoneczka sygnalizujący przyjście nowego gościa. Zmęczony tym dniem, nie podniosłem nawet głowy, wiedząc, że za chwilę ktoś inny obsłuży klienta. Jest to do mnie zupełnie niepodobne, gdyż kiedyś od razu szedłbym po zamówienie, podczas gdy teraz nawet nie obdarzyłem gościa spojrzeniem.
-Dzień dobry, słyszałem że ktoś tu robi dobrą kawę- usłyszałem znajomy, ciepły głos, na dźwięk którego moje serce zabiło mocniej. Podniosłem wzrok na uśmiechniętego Marka, który opierał się łokciami o ladę.
-Mark? Co ty tu robisz?- zapytałem, mimowolnie się jednak uśmiechając.
-Przyszedłem do kawiarni?- no tak, to pytanie było głupie... Pewnie nie miał innej po drodze.
-No tak... Podać ci coś?
-Oj głuptasie- zaśmiał się- przyszedłem po ciebie- na jego słowa zrobiło mi się cieplej.
-Idź do domu, zostały mi jeszcze dwie godziny- powiedziałem, jednak byłem szczęśliwy że tutaj przyszedł.
-Poczekam.
Blondyn zdjął kurtkę i szalik, położył plecak na ziemię, a następnie usiadł na krześle przy ladzie. Oparł się łokciami o barek i podparł twarz na dłoniach, patrząc na mnie.
-A może jednak coś na rozgrzanie? Nie chce żebyś był chory- mruknąłem.
-No to herbatę wiśniową poproszę- powiedział po przejrzeniu karty ze wszystkimi pozycjami.
Zrobiłem mu herbatę i powiedziałem ile musi zapłacić. Niestety kawiarnia nie była moja więc nie mogłem dawać nikomu niczego na koszt firmy.
Podczas gdy ja wycierałem blaty i talerze, mój towarzysz już zapoznał się z Yugyeomem, który z reszta niedługo odchodzi. Za kilka dni kończy tutaj pracować, bo przeprowadza się ze swoją dziewczyną poza Seoul, chyba do Busan. Mam tylko nadzieje że nie będę pracował sam i kogoś mi w końcu przydzielą i że będzie on lub ona tak samo fajna jak Yugy.
-Nie masz nic zadane?
Mark zaśmiał się tylko i wyjął z plecaka książkę i zeszyt, po czym zaczął robić zadania, podczas gdy ja siedziałem naprzeciwko niego przyglądając się, jak zagryza długopis w zamyśleniu i marszczy brwi. Uroczy widok....
Mam pytanie... Chcecie żeby to skończyło się tak gładko, czy żeby przed końcem jeszcze było jakieś "uttudnienie"? Mogę zrobić tak i tak ale sama nie mogę wybrać ;-;
Do następnego! ♡
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
FanfictionJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
