Chapter 16

831 101 8
                                        

-Jackson- usłyszałem cichy głos po mojej prawej stronie. Odwróciłem tam głowę dając chłopakowi znać, że go słucham.

-Ja.. Dziękuję Ci za wszystko, ale... nie mogę cały czas u ciebie siedzieć. Naprawdę dużo mi pomogłeś i wiele to dla mnie znaczy, ale nie chce dłużej siedzieć ci na głowie.

-Nie siedzisz mi na głowie, tylko na tej kanapie- uśmiechnąłem się do niego. Kąciki pełnych ust chłopaka nieco się uniosły, lecz jego oczy raczej się nie uśmiechały.

-Mowie serio.

-Ja też. Serio serio.. - chciałem żeby ze mną został. Miałem dość tej samotności, poza tym polubiłem go.

Blondyn westchnął i spuścił wzrok na podłogę. Co mam zrobić żeby go przy sobie zatrzymać?!

-Proszę, zostań ze mną- powiedziałem cicho. Zostaje mi tylko go prosić...
Mark uniósł na mnie swoje przenikliwe spojrzenie. Nie mogłem odczytać jego emocji...

-Jackson ja nie mogę...- wyszeptał i zagryzł wargę.

-Ależ możesz! No chyba ze nie chcesz- dopiero wtedy dotarło do mnie ze chłopak może po prostu nie chciał ze mną zostać.

-Nie! Chcę, ale po prostu nie mogę. Czuje się źle ze tak siedzę u ciebie, nie pracuje i noc nie robie- mruknął.

-To możesz po prostu nieraz mi w czymś pomóc- wzruszylem ramionami, znowu wyginając usta w uśmiechu.

-Jesteś taki uparty- Anioł pokręcił głową, ale na jego ustach juz czaił się uśmiech.

-Tylko w tym przypadku- wyszczerzyłem się. Wtedy chłopak uśmiechał się już na całego.

-Masz klucze do swojego swojego mieszkania ?

Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.

-Masz klucze do swojego swojego mieszkania ?

-Mam- odpowiedział nie rozumiejąc chyba moich zamiarów.

-A o której wraca twoja mama?

Po moich słowach chłopakowi zrzedła mina. Spojrzał na wyświetlacz komórki i znowu podniósł na mnie wzrok.

-Za jakieś trzy godziny, tak myślę.- mruknął.

-No więc co ty na to, że pójdziemy do twojego domu i zabierzesz trochę swoich rzeczy i książki? - zaproponowałem.

-W porządku. Tylko ze musielibyśmy juz wyjść.

-No to wychodzimy - od razu podniosłem się z kanapy i ruszyłem do mojej sypialni po telefon, portfel i dwie bluzy.

Wróciłem na korytarz, gdzie Mark juz miał ubrane buty i kurtkę.

-Ściągnij kurtkę, musisz założyć jeszcze pod spód bluzę, bo zmarzniesz. - położyłem ubranie na komodę obok nas i sam założyłem moja bluzę, a następnie buty. Blondyn zrobił to o co go prosiłem, wiec teraz byliśmy już ubrani całkowicie.

Wyszliśmy z domu zamykając za sobą drzwi. Gdy znaleźliśmy się na zewnątrz owiał nas zimny wiatr, przynoszący na myśl zimę. Czyli niedługo na pewno spadnie śnieg.

-Prowadź- zwróciłem się do Marka.

Chłopak zaczął kierować się w stronę mojej kawiarni. Szliśmy w ciszy, ale nie było to jakoś bardzo krępujące. Sama jego obecność dawała mi ciepło i... miłość?
Rozmyślałem po drodze jak bardzo ten Anioł zmienił moje życie. Juz nic nie jest takie samo, i już nigdy nie powiem, czy pomyślę ze robie coś "jak zawsze". Teraz wszystko jest inne, każdego dnia towarzyszą mi inne, coraz to nowsze emocje, wszystkie powiązane z tą niewinną istotą. Teraz nie wiem co będę robił dzisiaj wieczorem, podczas gdy kiedyś byłbym pewien, że albo przeczytałbym książkę lub porysował. Teraz nie mogę nic przewidywać, bo nie mam pewności do czego jeszcze popchnie mnie uczucie do tego Aniołka.



Tak wiem trochę to zawaliłam.. Macie dłuższy za nieobecność. Teraz głównie chce skupić się na Angel i na tym shocie.
Miłego dnia ! 💞

Angel ✅/ MarksonOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz