Gdy weszliśmy do kawiarni Mark zaraz potem zniknął. Czekałem na niego i czekałem, ale nadal nic.
Na pewno jest w lokalu ale gdzie i z kim to nie mam pojęcia.
Obsługiwałem klientów jednego po drugim cały czas rozglądając się za Aniołkiem. Miał ze mną posiedzieć, a tymczasem nie ma go już dobre pół godziny...
W końcu wyszedł od strony biura pani Kim. Tylko po co tam był? A może poczęstowała go herbatą..
-Gdzie tyle byłeś?- zrobiłem podkówkę.
-Byłem na herbacie u pani Kim- wiedziałem.
-Myślałem że mnie zostawiłeś- wymsknęło mi się, przez co lekko się zaczerwieniłem.
-Nigdy cię nie zostawię- podniosłem głowę znad blatu żeby spojrzeć w jego piękne oczy i lekki uśmiech.
*********
Dzisiaj Mark wyszedł z domu szybciej niż ja. Ma zajęcia na trzynastą, ale powiedział, że musi coś załatwić. Dziwnie się czuję, gdy on nagle znika i nie wiem gdzie jest. Przyzwyczaiłem się już, że zawsze jest obok albo w szkole.
Siedziałem znudzony na kanapie. Najlepiej to bym w ogóle poszedł z nim, gdziekolwiek teraz jest. Nadąłem policzki i wypuściłem powietrze ze świstem.
Nagle pon pomieszczeniu rozniosła się melodia sygnalizująca przychodzące połączenie. Spojrzałem na wyświetlacz gdzie widniało nazwisko pani Kim. Odebrałem telefon naciskając na zieloną słuchawkę.
-Tak słucham?
-Dzień dobry Jackson. Mam nadzieję że Cię nie obudziłam?- usłyszałem po drugiej stronie spokojny jak zwykle głos mojej pracodawczyni.
-Nie, skądże. - odparłem natychmiast.
-Mam do ciebie wielką prośbę. Czy mógłbyś zacząć pracę szybciej i skończyć również o godzinę szybciej? Trzeba pokazać nowemu pracownikowi co i jak i trochę go przeszkolić.
-Oczywiście, nie ma problemu. - odpowiedziałem ucieszony. Zostałem uratowany od bezczynnie go siedzenia na kanapie! - za chwile będę.
Po skończonej rozmowie wstałem z kanapy i szybko ruszyłem na korytarz, by ciepło się ubrać i opuścić mieszkanie.
Szedłem ośnieżonymi ulicami do mojego miejsca pracy, które teraz jest dla mnie jak zbawienie. I tak będę myślał o tym, co robi Mark, ale nie aż tak bardzo jak podczas bezczynnie go siedzenia.
Po dziesięciu minutach szybkiego spaceru dotarłem do kawiarni. Wszedłem do środka przy akompaniamencie dzwoneczek wiszącego nad drzwiami i skierowałem się na zaplecze. Przygotowałem się do pracy i zasiadłem za ladą czekając na tego nowego, lub nową.
Po chwili czekania poczułem jak ktoś lekko klepie mnie po plecach. Odwróciłem się by zobaczyć... Marka?
-Mark?- zdziwiłem się- co ty tu robisz?
-Aktualnie stoję i czekam aż pokażesz mi co i jak- odparł z uśmiechem.
-A...Ale... co?- zapytałem głupio.
-No zatrudniłem się w kawiarni w której też pracujesz- zaśmiał się. - to co, pokażesz mi w końcu jak obsługuje się tą maszynę? - wskazał na ekspres do kawy.- wygląda na skomplikowaną.- podrapał się po karku.
Położyłem więc rękę w dole jego pleców i pchnąłem go lekko w stronę "skomplikowanej maszyny" następnie stojąc za nim pokazywałem mu jak co ma robić.
Wiem, zawalam to opko... Ale jakoś wena na nie mi uciekła... Niedługo postaram się skończyć, tylko jeszcze czeka nas jakiś wątek by tak historia nie była przez cały czas różowa. Przepraszam was ze nie przykładami się do tego, teraz postaram się dodawać rozdziały, obiecuję!
Do następnego, który pojawi się mam nadzieje niedługo♡
CZYTASZ
Angel ✅/ Markson
FanfictionJackson Wang to dziewiętnastoletni chłopak. Chociaż można go już nazwać mężczyzną. Jackson pracuje w kawiarni, mieszka sam. Chłopak jest jednak samotny. Jako spokojny typ człowieka nie ma wielu znajomych. Cichy nastolatek lubi czytać książki i słuc...
