Stał za nimi ON. Ten dupek, który zostawił ciężarną 19'latke. Po miesiącu nie odżywiania się nareszcie wrócił. Tylko po co teraz ? Co, myśli że jak wróci to ocali tym świat ?
- To prawda. Nie zasługuje na nich. Taka super dziewczyna powinna mieć lepszego faceta ode mnie. - teraz już wstałam i podeszłam do niego i zaczęłam mówić..
- Ale wybrałam ciebie Remek. To ty jesteś w moim serduszku. To cb kocham. To ty jesteś ojcem tego dziecka. Wiesz przecież, że dla cb zrobiłabym wszystko. Kochamy cię bardzo.
- Ale to ja jestem jebanym tchórzem. Boję się zostania ojcem bo nie wiem czy będę mógł dać wam wszystko.
- Remek, my tylko chcemy ciebie. Nic więcej nam do szczęścia nie jest potrzebne.
- Przepraszam że byłem takim chujem i tchórzem. Przepraszam że nie było mnie przez ten miesiąc. - wtedy Remek podszedł do mnie i zaczął całować. W mgnieniu oka ja nie miałam już bluzy na sobie bo mój kochany chłopak chciał całować moje obojczyki. Widziałam jak Adi się ewakuował z tego pokoju. Patrzyłam w oczy mojego ukochanego. Nagle Remek spojrzał na moją rękę. Zapomniałam! Szybko ją zabrałam z nadzieja że ten jełop nie widział. Jednak moje przekonanie poszło się jebać no. Zabrał moją rękę i na nią spojrzał.
- CO TO JEST ?!
- Ręka..
- A co przepraszam jest na niej ?!
- Skóra?
- Ku**a! Miałaś tego nie robić!
- No nie moja wina że nas zostawiłeś i myślałam że to ze mną jest coś nie tak.
- Jprdl.. ale.. ugh.. db wiem to moja wina. Przepraszam. Już nie będę. Kocham cię i nie rób tego więcej.
- Skarbie to nie jest takie proste - odeszłam od niego i usiadłam na łóżku bo rozbolał mnie brzuch. Chwyciłam się za niego i cicho syknęłam. Szybko podbiegł Remek i zaczął pytać co się stało. Widziałam że chłopak był wystraszony i nie chciał już kontynuować tamtej rozmowy. Ból nie odpuszczał. Nie mogłam już wytrzymać i powiedziałam do Remka że chce jechać do szpitala. Wcześniej pytał mi się o to ale mu odmówiłam. Chłopak słysząc słowo "szpital" szybko wziął mnie na ręce i pojechaliśmy w to miejsce. Nawet w samochodzie nie mogłam wytrzymać z bólu. Czułam że coś się dzieje. Mam nadzieję że tylko nie stracę dziecka. Nie dałam rady i zaczęłam płakać z bólu i strachu. Modliłam się w myślach żeby nic się nie stało.
CZYTASZ
Luck waiting for you
RomansaZnowu łzy.. Znowu smutek.. Znowu tory.. Znowu żyletka.. Znowu pytanie czy skończyć to co zaczęli moi rodzice.. On może uratować jej życie.. Ona może uratować życie jemu..
