Rozdział 32

181 15 4
                                        

*miesiąc później*

Od ponad miesiąca nie mam miesiączki.. niepokoję się. Co jeśli ja.. jestem w ciąży? 

Idę właśnie do apteki po test.. wiem że on nie da mi 100% pewności ale coś da. Kupiłam test i wróciłam do domu. W progu łazienki zaczepiła mnie Wika. 

- Słuchaj.. będzie tak prosto z mostu. Ja już nie mg. 

- No dawaj. Zniosę wszystko.. 

- Czy ty jesteś w ciąży ? 

- Ugh.. - wyciągnęłam z mojej torebki pudełko i jej pokazałam.. - nie wiem jeszcze.. 

- Rób! - krzyknęłam tylko i wepchnęła do łazienki. Zrobiłam test i czekałam 5 min.. tyle ile kazali na opakowaniu. Gdy minął odpowiedni czas spojrzałam na test.  Nie widziałam co powiedzieć. Wyszłam z łazienki i skierowałam się do pokoju Wiktorii, która tam na mnie czekała. Grzecznie zapukałam i gdy usłyszałam ciche "wchodź" uchyliłam drzwi. Usiadłam na łóżku obok Wiki. Żadna z nas się nie odzywała. Musiałam zacząć.
- Misia..
- Mów mi prawdę.. proszę..
- No.. test jest pozytywny..
- Czyli.. jesteś..
- Tak.. - wtrąciłam. - chciałabym cie o coś prosić..
- Słucham..
- Nie powiesz o tym Remikowi?
- Ym.. ale to jego dziecko tak ?
- No tak! Ale ja nie chce jeszcze mu mówić.. powiem mu jak będę już pewna..
- No dobrze.. ale idziemy do lekarza jeszcze dzisiaj..
- Ale ja nie jestem umówiona na wizytę i mnie nie przyjmie..
- Ale ja jestem i zrobimy tak że ja pójdę z tobą i powiemy dlaczego ty pójdziesz do lekarza a nie ja, Ola..
- Kocham cię Wiktoria..
- Ja ciebie też - wstałam z łóżka Wiki i poszłam do swojego by poszukać jakieś wygodne ubrania. Znalazłam czarne leginsy i miętową bluzkę.. na to założyłam jeszcze czarną bluzę i byłam gotowa.
Wyszłyśmy z Wiktorią z domu i udałyśmy się do lekarza.
Po wytłumaczeniu lekarce dlaczego to ja mam być badana a nie Wiktoria.. pani Melania przyjęła mnie do swojego gabinetu.. wykonała USG i pokazała mi moje dziecko. Wytłumaczyła co i jak mam robić i zapisała na kolejną wizytę za 2 tygodnie. Wychodząc z budynku nie odzywałam się a Wika tym bardziej. Remek wrócił już do domu i nas szukał.. ja nie chciałam wracać jeszcze do domu. Bałam się reakcji Remika. Razem z Wika poszłyśmy do kawiarni na rogu. Usiadlysmy przy wolnym stoliku i zamówiliśmy kawy i ciastka.
- Wika..
- Nom
- Jestem w ciąży..
- No to to wiem misia.. ale kurcze.. teraz ty mi coś obiecaj.
- Nom..
- Jak wrócimy do domu to odrazu idziesz powiedzieć o ciąży Remikowi. Chłopak powinien widzieć.. to w końcu jego dziecko.
- Dobrze.. powiem mu..
- No i tak ma być.. - około godziny 18 wróciłyśmy do domu. Wika popchnęła do mojego i Remika pokoju. Tam na łóżku siedział smutny chłopak.. podeszłam do niego.
- Boże Remek co się stało?!- krzyknęłam i podniosłam głowę chłopaka by na mnie spojrzał.
- Ola! - natychmiast przytulił się do mnie nic więcej nie mówiąc. Nadal nie rozumiem o co mu chodzi. Tuliłam chłopaka do siebie przez dłuższy czas. Nagle chyba postanowił mi to wyjaśnić bo oderwał się ode mnie.
- Skarbie.. tak bardzo tęskniłem..- zaczął. Już na prawdę myślałam że coś się stało.
- O matko.. Remi.. przecież wiesz że jakby się coś stało to byś wiedział o tym. Ale.. muszę ci coś właśnie powiedzieć..
- Misia? Co jest? Coś się stało?
- Bo Remek..- spojrzał na mnie z wielkim zaciekawieniem i błyskiem w oczach.- Ugh.. zostaniesz tatą Remi..
- Czekaj.. ŻE CO ?! Ja? Tatą? No chyba nie.. - wstał z łóżka i szybkim krokiem ruszył do drzwi. Nie miałam jak go zatrzymać. Poprostu wyszedł. Ja z płaczem runęłam na łóżko. Wiedziałam że to się tak skończy. Mogłam mu nie mówić. Byłoby lepiej! Właściwie.. to po chuj ja jeszcze żyje?! Bezemnie ten świat będzie lepszy!

Luck waiting for youOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz