Rozdział 12 MARATON

160 10 0
                                        

2 rozdział maratonu.

Gdy przestałam się śmiać ucałowałam tego słodziaka w policzek i odłorzyłam naczynia do zmywarki.
- A to za co? - spytał się Remi umazany moją szminką na policzku.

- Za DARMOOO..  ciesz się bo więcej takich okazji może nie być.

- Mmmm... ja o to zadbam. - on jakoś nerwowo spojrzał na zegarek i zerwał się z krzesła. Dał mi szybkiego buziaka i poszedł chyba się ubrać. Powiedział tylko, że wychodzi i nic więcej. Bardzo mnie to zaniepokoiło. No ale dobra.. spytam się jak wróci. Chyba, że może teraz wyciągne coś z mojego brata.

- Kiiiaaaannnn...

- Co się stało siostrzyczko.

Pov. Kian

- Kiiiaaaannnn... - usłyszałem głos mojego ufoludka z kuchni.

- Co sie stało siostrzyczko.

- No bo Ty i Remigiusz się przyjaźnicie to może ty coś wiesz czemu on tak nagle wyszedł, taki wystraszony.  - no i kur*a mówiłem, że ona będzie coś podejrzewać! No ku*wa mówiłem tej tempej pale, ale on NIEEEEE ona się nie domyśli. NIE! Ona jest ku*wa gupia! Co ja mam zrobić?! Przecież nie wydam przyjaciela, ale nie mogę okłamywać Olki.. szczególnie, że ma chore serduszko. Ja nie mogę, ale jak jej powiem to ich związek się rozpadnie, a Ola załamie o sobie coś zrobi. Dobra stary mniej gadania więcej robienia!

- Halllloooo! Kian!

- Emm.. tak ? Emm.. nie ja nic nie wiem. Sam jestem tym jego zachowaniem zasjoczony. - no brawo! Okłamać własną siostrę, ale robie to dla jej dobra! - a teraz cię przepraszam, ale idę pobiegać. - serio idę pobiegać. Tym razem nie kłamie. Ona wyszła z mojego pokoju, a ja przebrałem się w wygodny strój do tego co chce robić, wziąłem tylko telefon i słuchawiki. Wybiegłem z domu. Biegałem tu i tam. Właśnie w tym parku po którym aktualnie biagałem Remek miał spotkać się z pewną osobą. Widziałem go kilka razy. No ale coś musiało pójść nie po naszej myśli i w pewnej chwili zauwarzyłem idącą w strone Remka i *****, Olę.

Luck waiting for youOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz