Nineteen + konkurs

683 66 13
                                        

Konkurs!

Ze względu na Waszą aktywność, mam mały konkurs.

Kolejny rozdział zadedykuję dwóm osobom, które jako pierwsze skomentują i zagłosują za ten rozdział oraz jeszcze jednej dodatkowej - wylosowanej.

Start?

Kylo

Uciekam. Na ogonie siedzi mi jakaś zamaskowana postać. Łowca nagród? Cokolwiek to jest - rzuca mi się na plecy, a ja pod wpływem ciężaru - upadam w miękką trawę. Odwracam twarz. Moim oczom ukazuje się dziewczyna o nienawistnym spojrzeniu. Zdejmuje zaskłonkę. Rzuca ją za siebie, nakłada mi kajdanki.

- Mam nadzieję, że dostaniesz surowy wyrok. - mówi zatrzaskując metal na moich poranionych nadgarstkach.

Zaciska je bardzo ciasno.

- Ruszaj się! - warczy, a jej teraz szklisty wzrok przerża mnie.

Nie ma po co prosić ją o wypuszczenie. Wypełnia rozkazy Ruchu Oporu. Tak jak ja kiedyś Snoka. Tak jak cały czas... nawet po jego śmierci... jego nauki żyją we mnie. Mechaniczne wykonywanie pewnych czynności zamieniło nas w zombie...

Budzę się. Przecieram oczy. Siadam na brzegu łóżka. Rey śpi przewrócona na prawy bok w stronę ściany po drugiej stronie pokoju. Jej włosy opadają na ramiona, a ręce ma skrzyżowane na piersi. Nie porusza się, więc nie chcąc jej zaniepokoić - wstaję bezszelestnie, wychodzę. Oparty o metalową windę, nabieram łapczywie powietrze. Te koszmary są rodzajen pokuty, za moje grzechy i dobrze o tym wiem. Mimo to, chciałbym ich nie mieć. Uspokajam się dopiero po pół godzinie. Półmrok panujący w wąskim przejściu usypia mnie, więc kiedy wchodzę do kajuty opadam na swoją pryczę wyczerpany. Moc jednak nakazuje mi dźwignąć się jeszcze raz. Co czynię. Dostrzegam, iż posłanie Rey jest puste. Rozszerzam oczy, aby lepiej widzieć. Jej cały czas nie ma. Wybiegam jak oszalały. Mijam jakiegoś małego szarego robota, admirała oraz sprzątacza.
Nikogo kto wiedziałby dokąd udała się brunetka. Wchodzę na mostek, który jest dobrze oświetlony. Przed olbrzymim oknem stoi moja zguba. Jej drobna, ale pewna siebie postać wpatruje się bezemocjonalnie w gwiazdy. Wyczuwa mnie mocą, bo po chwili odwraca się. Posyła mi lodowate spojrzenie - jak to z dzisiejszego snu. Bardzo mrocznego snu.

- Czego wypatrywałaś? - pytam głośno, sprawiając wrażenie groźnego.

Brunetka nie wzdyga się, lecz nie chce odpowiedzieć. Podchodzi do niej siwy generał.

- Pani, trzy transportowce zostały przechwycone przez rebelianckie... -nie kończy, bo dusi go mocą.

- Czyżbyś chciał powiedzieć ŚMIECIE? - odparła znenerwowana i... wściekła.

- Lady... - próbuje ją obłagać.

- Zapamiętaj sobie, Ruch Oporu to nie śmiecie. - warczy i puszcza go.

Mężczyzna zbiera się z podłogin wracając do panelu sterowania.

- Naprawdę - zbieram słowa - to było imponujące, Lady Rey.

- Możliwe.

- Więc, pani, dlaczego tutaj przyszłaś? Jest środek nocy.

- Nie tylko ty masz koszmary.

- Zrozumiałe, a więc o czym był?

Rey blokuje szczelnie umysł.

- Kylo - nie mal wypluwa te słowa - nie dowiesz się o mnie niczego.

Sojusznicy (reylo)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz