6.

2.3K 185 86
                                        

Czyżby moja wena zaczynała wracać???

I dlaczego przyczepiła się do mnie kolejna zboczona piosenka? Nie może się przyczepić normalna? :(





Harry obudził się z twarzą wtuloną w miękką poduszkę. Rozejrzał się po pokoju, nie do końca rozumiejąc, gdzie się znajduje i już po chwili przypomniał sobie szmery, które chyba go obudziły. Na nadgarstku nadal miał tę dziwną bransoletkę i nie wiedział, czy mu się śniło, że uciekł, czy to była prawda, jednak jego dłonie były brudne, co mogło wskazywać, że to nie był sen.

Liam chrapał w najlepsze na sąsiednim łóżku, więc przeciągnął się tylko i wstał po cichu, żeby pójść do łazienki. Jego brudne ciuchy leżały w praniu, a na sobie miał jedynie bokserki. Przejrzał się w lustrze, jego twarz i w ogóle ciało było w większości usmarowane ziemią.

Wziął głęboki oddech i powoli wypuścił powietrze z płuc. Pamiętał, że stąd uciekli, pamiętał, jaki był szczęśliwy, idąc leśną drogą. Nikt ich nie szukał, jednak oboje byli tak zaspani, że w końcu postanowili zaszyć się gdzieś i przespać kilka godzin do czasu, aż wzejdzie słońce. W tym celu weszli w głąb lasu, zwinęli się w kłębek pod jakimś drzewem przytuleni do siebie, żeby było im ciepło. Liam chyba zasnął pierwszy a zaraz potem on. To była ostatnia rzecz, jaką pamiętał – ciemny las przed sobą i ciepło Liama obok.

Teraz jednak z powrotem stał w tej łazience, w domu, z którego tak bardzo pragnął uciec i nie miał pojęcia, jak to się stało. Wziął ręcznik, zdjął ostatnią część garderoby, jaką miał na sobie i wszedł pod prysznic. Czekał, aż ciepła woda zacznie lecieć, aż w końcu, kiedy temperatura była odpowiednia, pozwolił obmywać się jej cały. To było cudowne odprężające uczucie po wszystkim, co tutaj przeszedł.

Faktycznie nie był zachwycony tym, że znowu znalazł się w tym domu, ale chyba wolał być tutaj, bo tak naprawdę zupełnie nie miał pomysłu na swoje życie. Zaczął dostrzegać, jak wiele w nim brakowało. Było puste i bezwartościowe i gdyby nie to, że go porwano, w ogóle by tego nie dostrzegł. Był głupim rozpieszczonym dzieciakiem i tak właściwie nie robił nic więcej oprócz imprezowania i wskakiwania do łóżka przypadkowym facetom. Czy on naprawdę chciał, żeby tak to wyglądało, zamiast pozwolić się komuś pokochać?

Może faktycznie wycieczka na bezludną wyspę nie była takim głupim pomysłem? Może właśnie wtedy znalazłby kogoś, kto nadałby jego życiu sens, kto budziłby go codziennie rano swoim uśmiechem.

Tak, to wcale nie był najgorszy pomysł, żeby uciec stąd, zabrać wszystkie swoje pieniądze i wyjechać. Zostawić swojego despotycznego ojca i mieć święty spokój, nawet gdyby miał iść do pracy. Przecież ludzie pracują, to na pewno nie jest takie trudne.

Uśmiechnął się do siebie. A więc teraz to był jego plan i to całkiem dobry. Może nawet Liam będzie chciał pojechać z nim, razem byłoby i im raźniej.

Wyszedł spod prysznica i wytarł się, po czym owinął biodra ręcznikiem. Po cichu wyszedł z łazienki, nie chciał obudzić Liama, który spał jeszcze w najlepsze. Wziął kilka ubrań, wciągnął je na siebie i wyszedł z ich pokoju.

W domu było jeszcze cicho, ale w kuchni zastał już Nialla przygotowującego dla nich śniadanie.

– Cześć, Harry – przywitał się blondyn. – Niezła próba ucieczki – powiedział.

Więc jednak uciekli, a już zaczynał myśleć, że mu się to przyśniło.

– Dlaczego jestem tutaj? – zapytał.

Blondyn zaśmiał się.

– Jakby to powiedzieć... Wasz plan miał kilka słabych punktów. Po pierwsze nawet nie zauważyliście, że w ubraniu dostaliście chip, mogliśmy was bez problemu znaleźć, poza tym dobrze wiedziałem, że zniszczyliście bransoletki.

Partners in crime. Not the worst crimeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz