Dzień dobry 😁 jak zawsze powoli, ale...
Harry odczekał kilka minut, po czym jak najciszej nacisnął klamkę. Liam stał za nim, tak samo jak on gotowy na to, żeby wymknąć się z pokoju i podsłuchiwać. Opowiedział mu w międzyczasie w skrócie to, co usłyszał kiedy był na dole i o swojej krótkiej rozmowie z mulatem. Jeszcze nie wiedział, czy to dobry pomysł, ale prawdopodobnie pójdzie z nim nad to jeziorko, żeby wyciągnąć kilka informacji. Cholernie liczył, że w końcu uda mu się czegoś dowiedzieć i jeśli nie tyle, żeby uciec, to może chociaż jakoś dogadać się z porywaczami i może nakłonić ich, żeby wypuścili ich oboje.
Wstrzymali oddech, starając się robić jak najmniej hałasu i Harry otworzył drzwi, i wymknął się na korytarz, zamarł jednak gdy zobaczył tam jednego z ludzi tego dziwnego człowieka, który tutaj przyjechał. Jego serce waliło jak oszalałe, kiedy tamten na niego spojrzał, więc przełknął ślinę i wycofał się do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
– Kurwa – zaklął, uderzając ze złości pięścią w ścianę. – Wiedzieli, że będziemy podsłuchiwać.
Dawno nie był tak wściekły, jak właśnie w tym momencie. Chciał się dowiedzieć, dlaczego ten człowiek tutaj przyjechał, co się dzieje, może w końcu rozwiązaliby zagadkę pobicia Zayna, ale nie! Cholerny Louis musiał tym razem okazać się sprytniejszy od niego i postawić im za drzwiami kogoś, kto będzie ich pilnował. Tak cholernie nienawidził tego człowieka i zupełnie nie obchodziło go, że może oni mieli nóż na gardle – on chciał się stąd jedynie wydostać, bo już wystarczająco dużo tutaj przeszedł.
Jeśli jakiś bóg, lub inna tajemnicza siła chciała go ukarać, to już mu się to udało. Miał dość, cholernie dość. Zawiódł się na tym całym przeklętym świecie, na swojej beznadziejnej rodzinie, która nawet go nie szukała...
A może to właśnie była sprawka jego ojca, który chciał mu pokazać, jak bardzo go nienawidzi? Jak złym synem jest Harry?
Tak, to by miało sens i właściwie było całkiem prawdopodobne. Tylko po co wtedy miałby porywać Liama?
Chyba żeby w jakiś sposób się zmówili i to był ich wspólny plan.
– Liam – odezwał się, odwracając do przyjaciela, musiał mu o tym opowiedzieć. – Mam teorię.
Payne spojrzał na niego, marszcząc brwi i nie wiedząc, o co może chodzić chłopakowi, ale usiadł na łóżku i wpatrzył się w niego uważnie.
– No to mów.
Yair przesunął kopertę po stoliku w stronę swoich przyjaciół, uśmiechając się do nich. Zrobił, co mógł i miał nadzieję, że to im wystarczy. Jak najszybciej wykonał zlecenie, z którym Louis zjawił się u niego zeszłej nocy.
Szatyn wziął kopertę i otworzył ją. Yair dobrze wiedział, że to on był tutaj szefem i chociaż działali w trójkę, to prawdopodobnie do niego zawsze należała ostateczna decyzja. Przejrzał dokładnie jej zawartość, zwracając uwagę na każdy najmniejszy szczegół, po czym spojrzał z aprobatą na przyjaciela.
– Dziękuję, Yair, właśnie o to chodziło – powiedział, uśmiechając się lekko.
– Cieszę się – odpowiedział mężczyzna. – Gdybyście potrzebowali pomocy, wiesz, że zawsze możesz na mnie liczyć, a już zwłaszcza, jeśli chodzi o likwidację naszego ukochanego Azaela – zaśmiał się i cała trójka również wybuchnęła śmiechem.
– Chyba dla nas wszystkich będzie to ogromna przyjemność – odezwał się Zayn. – A teraz może zostawmy interesy, opowiedz, jak ci się powodzi – zwrócił się do Yaira.
CZYTASZ
Partners in crime. Not the worst crime
Fanfiction[[ Partners in crime - część 1 ]] Dwójka chłopaków z bogatych rodzin zostaje porwana. Porywacze chcą tylko pieniędzy...
