Kolejne moje dziecko się kończy i jest mi z tego powodu smutno... 😶
Harry pozbierał się z podłogi z pomocą Liama. Był wściekły, jak chyba nigdy wcześniej w życiu, ale skoro Louis go tutaj nie chciał, to nie, przecież on nie potrzebował jakiegoś byle jakiego mordercy, jest Harrym Stylesem, tym sławnym Harrym Stylesem, poradzi sobie bez niczyjej pomocy.
– Zbieramy się stąd, Liam – oznajmił, ciągnąc przyjaciela do środka, skąd pewnie powinien wziąć kilka rzeczy, jeszcze nie wiedział jakich, ale na pewno powinien.
– Co? – zapytał zdezorientowany Payne. – Przecież jeszcze przed chwilą chciałeś jechać z nimi.
– Nastąpiła zmiana planów, ci kryminaliści nie są nam do niczego potrzebni i wiesz co? Mam plan, ale powiem ci na górze.
Przeszedł przez salon i ruszył schodami na piętro do ich pokoju, gdzie nie wiedział dlaczego, ale czuł się w jakiś sposób bezpiecznie i komfortowo. Liam dreptał za nim trzymany za rękę i puszczony dopiero, kiedy drzwi zamknęły się za nimi. Od razu skrzyżował ręce na piersi i wpatrzył się w Harry'ego.
– Mów co wymyśliłeś – zażądał. – Pogubiłem się i nie mam pojęcia, o co ci teraz chodzi.
Harry wyszczerzył do niego zęby.
– Więc tak... – zaczął. – Jesteśmy wolni, Louis sam kazał nam stąd wyjechać, więc po prostu spakujemy potrzebne rzeczy i wyjedziemy, zabierzemy im samochód, pojedziemy po pieniądze i odnajdziemy tego człowieka, który tutaj był, on załatwi nam dokumenty i znikniemy.
Liam uniósł brwi, nie bardzo wiedząc, czy w ogóle dobrze słyszał, a jeśli tak, to był jeszcze bardziej zdezorientowany niż chwilę wcześniej. W pewnym sensie ten plan był całkiem dobry, ale...
– To się nie uda – powiedział.
– Oczywiście, że się uda – odpowiedział mu od razu Harry. – Jak weźmiemy pieniądze, to tamten na pewno nam pomoże, a jeśli nie... Widziałeś, że za bardzo się mną interesował, jeden nie zrobi mi różnicy, jeśli przez to będziemy wolni. Będziemy wreszcie mogli żyć, jak chcemy. Naprawdę wyjedziemy na jakąś wyspę. Plaża, palmy...
Payne ściągnął usta. Chciał być wolny i żyć po swojemu, ale ten plan miał według niego kilka luk. Nawet nie wiedzą, gdzie tamten człowiek mieszkał, poza tym nie mógł pozwolić Harry'emu, żeby oddał się tamtemu człowiekowi w zamian za ich wolność.
– To nie jest najlepszy pomysł, Harry. Może porozmawiam z Zaynem i on jakoś nam pomoże? – zaproponował, ale Harry pokręcił głową.
– Na pewno tego nie zrobi – stwierdził.
– Nie wiesz tego, jest we mnie zakochany, mogę go łatwo zmanipulować – odpowiedział Payne.
– On może by nam pomógł, ale Louis na pewno mu na to nie pozwoli. Spakujmy się najpierw, a potem nad tym pomyślimy. Myślisz, że powinniśmy wziąć jakieś rzeczy na drogę? – zapytał Harry, zaczynając rozglądać się po pokoju. – Nie wiemy, ile nam zajmie znalezienie tego... Jak mu tam? Yanira?
Nigdy nie miał pamięci do imion, zresztą nie przywiązywał do nich zbyt wielkiej uwagi, przecież to on był na tym świecie kimś, reszta mało się dla niego liczyła.
– Coś takiego – potwierdził Liam.
Nie starał się zapamiętać imienia tego człowieka, nie sądził, że kiedykolwiek w życiu będzie go potrzebował. Nie był też do końca przekonany do planu Harry'ego, ale zaczął mu pomagać w pakowaniu potrzebnych rzeczy. Zanim jednak wyjadą, miał zamiar jeszcze porozmawiać z Zaynem licząc, że ten jednak jakoś im w tym wszystkim pomoże. Oby nie okazał się tak bezduszny.
CZYTASZ
Partners in crime. Not the worst crime
Fanfic[[ Partners in crime - część 1 ]] Dwójka chłopaków z bogatych rodzin zostaje porwana. Porywacze chcą tylko pieniędzy...
