Skleroza jak zawsze. Dzisiaj, nie jutro i w następny czwartek, nie piątek, bo będę się upiększać na panieński i kolejne wesele. Chyba, że ktoś się zgłasza na ochotnika, żeby iść za mnie? Albo chociaż ze mną?
Louis, Niall i Zayn w końcu pożegnali się z Yairem i to tylko szczegół, że blondyn nie chciał ich wypuścić, ale obiecali sobie, że spotkają się jak najszybciej.
– Pójdę się położyć – oznajmił Zayn od razu, kiedy tylko wyszli. Był zmęczony i wszystko go bolało, do tego musiał wziąć kolejną dawkę leków, żeby znowu być w stanie funkcjonować. I tak naprawdę nie wiedział, czy przyjaciele go usłyszeli, ale po prostu odszedł i ruszył na piętro.
Wszedł do swojego pokoju i odetchnął z ulgą, kładąc się na łóżku. Nikt jeszcze go tak nie załatwił, zawsze o wiele lepiej znosił pobicia, ale może po prostu się starzał czy coś takiego. Nafaszerował się lekami i nawet nie wiedział, kiedy zasnął, ale obudził go wchodzący do pokoju Louis. Zayn spojrzał na niego pytająco.
– Zayn, obciągnij mi – powiedział tamten, a mulat zmarszczył brwi.
– Nie – odpowiedział przyjacielowi.
– Niby dlaczego? Nagle stałeś się taki święty?
– Nie chcę tego robić, chcąc zdobyć Liama – stwierdził, a Louis zaśmiał się, pochylając się nad leżącym na łóżku przyjacielem i Zayn ewidentnie wyczuwał od niego słaby zapach alkoholu. Odruchowo zerknął na zegarek. Długo spał, bo na nim była już prawie dziewiętnasta, a Louis często lubił wypić sobie wieczorem piwo.
– Pierdol się, idę do jakiegoś klubu – oznajmił. – Muszę kogoś przelecieć, a mój najlepszy przyjaciel nie chce mi pomóc.
Odsunął się i ruszył z powrotem w kierunku wyjścia.
– Nie rób tego, jeśli chcesz mieć Harry'ego.
– Nie zależy mi na nim – odpowiedział od razu Louis.
– Wydaje mi się, że jednak tak – powiedział Malik.
– I tu się grubo mylisz.
Wyszedł, a Zayn opadł na łóżko, wzdychając ciężko.
– Czego? – powiedział, słysząc po chwili pukanie do drzwi.
Liam otworzył je niepewnie, nadal nie będąc przekonanym czy podjął dobrą decyzję, a Zayn spojrzał na niego zaskoczony tą wizytą i uniósł pytająco brwi. Nie musiał nic mówić, bo Liam doskonale rozumiał to nieme pytanie.
– Ja... Zastanawiam się, czy to wyjście nad jezioro jest aktualne? – zapytał.
Mulat uśmiechnął się szeroko, nie mogąc się powstrzymać.
– Oczywiście. Dasz mi kilka minut? Muszę przyszykować parę rzeczy.
Payne skinął głową i wyszedł z pokoju, a Zayn miał ochotę krzyczeć z radości. Tego akurat najmniej się spodziewał, ale jednak miał jakąś szansę i musiał ją wykorzystać.
Zawołał Liama mniej więcej pół godziny później, kiedy z pomocą Nialla udało mu się przygotować jakieś szybkie przekąski. Nie spodziewał się, że Payne jednak się zgodzi, ale cieszył się z tego strasznie. Może teraz zmieni chociaż odrobinę zdanie o nim.
Ruszyli powoli leśną ścieżka w stronę jeziora, a Zayn w razie czego napchał sobie jeszcze leków do kieszeni, bo pewnie te niedługo przestaną działać, a chciał przetrwać ten wieczór, w miarę funkcjonując.
CZYTASZ
Partners in crime. Not the worst crime
Fanfiction[[ Partners in crime - część 1 ]] Dwójka chłopaków z bogatych rodzin zostaje porwana. Porywacze chcą tylko pieniędzy...
