27.

1.6K 145 18
                                        

Teraz, kiedy wróciłam do systematycznego pisania szkoda mi, że to ff niedługo się skończy... 🙄

A w ogóle ktoś zauważył, że to dzieje się tylko przez kilka dni?




Niall wpadł do domu. Dostał wiadomość od Louisa, kiedy już kończył zakupy. Wiedział, że musi wrócić szybko, ale nie aż tak, myślał, że będzie mógł jeszcze wyskoczyć w kilka miejsc i właściwie w tym momencie cieszył się, że zaczął właśnie od uzupełnienia zapasów jedzenia.

Przeczekał, aż policja odjedzie i od razu ruszył na górę, Louis miał kłopoty i musiał go ratować. Wpisał hasło i komputery zaczęły działać, więc teraz pozostało mu tylko włamać się do bazy danych i wyczyścić Louisowi konto. Robił to już nie raz, ale policja była zbyt głupia, żeby z nim wygrać, w końcu nie pierwszy raz wyciągał swoich przyjaciół z tarapatów, a ukrywanie ich przeszłości i tych wszystkich przestępstw, które popełnili, było jego specjalnością. Chyba właśnie po to znalazł się w tej paczce, żeby ich kryć i w razie potrzeby ratować im tyłki. Bez niego już dawno oglądaliby świat zza krat więzienia. Wiedział jednak, że we trójkę zawsze mogli na siebie liczyć, skoczyliby za sobą w ogień i Niall nie raz dziękował za tak lojalnych przyjaciół. Owszem trochę szalonych... A raczej bardzo nieobliczalnych, ale zawsze z pełnym wsparciem.

Liam i Zayn weszli do pokoju praktycznie zaraz po nim, ale Niall nawet nie oglądał się przez ramię, robiąc swoje. Nie musiał, bo i tak dobrze wiedział, kto wszedł, po pierwsze kamery wokół budynku całkiem dobrze działały i widział, jak ta dwójka wracała do domu, po drugie kroki Zayna jak i Louisa poznałby nawet przez sen, a po trzecie na pewno rozpoznałby jego perfumy, przecież czuł je od lat i może tylko czasami trochę je podkradał przyjaciołom, ale to było naprawdę sporadycznie.

– Wow – wyrwało się Liamowi, jeszcze nigdy nie widział czegoś takiego, czuł się, jakby nagle wpadł do jakiegoś filmu.

Rozglądał się dookoła, starając się zobaczyć jak najwięcej.

– Robi wrażenie, co? – zaśmiał się Zayn i zaraz usiadł obok przyjaciela. – I co? – zapytał, patrząc w ekran.

Nigdy się na tym nie znał, ogarniał jakieś podstawy, ale nigdy nie był w tym wszystkim tak dobry jak Niall. Był w ich paczce od zupełnie innej roboty.

– Zaraz będzie czysty, jeszcze nie dojechali, więc spokojnie zdążę to zrobić.

– Skąd wiesz, że nie dojechali? – zapytał Liam, skupiając swoją uwagę na tych dwóch mężczyznach.

Przecież jego przyjaciel był tam razem z szatynem i może na początku zachwycił się tym pokojem i zapomniał o nim na moment, ale teraz znowu zaczął się o niego martwić.

– Nie tylko ty i Harry macie nadajnik – odpowiedział blondyn.

Liam usiadł obok Zayna i wpatrzył się w to, co Niall robił przy komputerach.

– W ubraniach, jak my? – zapytał. Ciekawiło go to, myślał, że tylko on i Harry są tutaj obserwowani, ale jak widać mylił się.

Zayn odwrócił się do niego i podniósł rękę.

– Tutaj – powiedział.

Liamowi dosłownie opadła szczęka, patrząc na przedramię mężczyzny. Czy on właśnie mówił mu, że pod skórą ma jakiś chip?

– Ale przecież go znajdą – odpowiedział od razu, był pewien, że policja bez problemu go wykryje.

Mulat zaśmiał się.

– Nie wiesz, z kim masz do czynienia – odpowiedział. – Prawda, Nini?

– Zamknij się i daj mi się skupić przez chwilę – odezwał się od razu Niall.

Partners in crime. Not the worst crimeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz