Kocham mordować moich bohaterów hahahahahaha
Harry nie miał pojęcia, kto odciągnął go od Louisa, ale nawet nie miał siły z nim walczyć, obserwował tylko jak Niall, Zayn i kilku innych ludzi niesie go do domu. Yair wydawał rozporządzenia, próbując zapanować nad biegającymi wokół ludźmi, a Liam podszedł do przyjaciela, przytulając go mocno, bo co innego mógł w tej sytuacji zrobić.
– To bez sensu, właśnie odzyskał wolność – powiedział Harry, obejmując Payne'a.
Czuł się całkowicie nierealnie. Jeszcze chwilę temu był w stanie nienawidzić Louisa całym sercem, ale teraz nie mógł zrozumieć tej niesprawiedliwości.
– Nic mu nie będzie, na pewno wychodził już nie z takich tarapatów.
– Wiesz, tak naprawdę przez cały czas chciałem, żeby coś mu się stało, ale teraz... To wszystko jest takie pokręcone. Ostatnio wspomniał o swojej rodzinie, teraz mógłby ich zobaczyć, ale kiedy dostał taką szansę, to oczywiście wszystko musiało się spieprzyć – powiedział brunet. – Może on nie jest taki zły? Powinien spotkać się ze swoją rodziną, nawet jeśli naprawdę miałby teraz umrzeć.
– Nie umrze, na pewno tak się nie stanie – zapewnił go Liam, chociaż nie wiedział, czy sam w to wierzy.
– Nie wiesz tego – odpowiedział Harry, nadal wtulając się w przyjaciela.
I było mu trochę głupio, ale moczył łzami jego koszulkę. Nie chciał się rozpłakać, jednak nie umiał nad tym tak do końca zapanować.
– Wystarczy, że będziesz w to wierzył, Harry. Wiem, że Louis nie jest ci tak do końca obojętny, ale to już koniec historii, jesteśmy wolni, możemy stąd odejść.
Styles odsunął się lekko i spojrzał na swojego przyjaciela. Tak właśnie było, w końcu byli wolni i może spędzili tutaj tylko kilka dni, ale Harry czuł, że pobyt tu w jakiś sposób go zmienił.
– Możemy tylko zobaczyć, co się z nim dzieje, zanim odejdziemy? – zapytał.
Liam uśmiechnął się lekko i pokiwał twierdząco głową.
– Oczywiście, że możemy – odpowiedział, obejmując przyjaciela i prowadząc go w stronę domu.
Nie zwracali uwagi na ludzi Yaira, którzy krzątali się wokół. Część z nich już prawdopodobnie zajmowała się tymi, którzy po śmierci Azaela postanowili przejść na ich stronę, ale ich to już nie obchodziło, po prostu stąd odejdą i wrócą do dawnego życia. Zapomną o tych kilku dniach spędzonych jako porwani, wymyślą jakąś bzdurną historię, w którą uwierzą ich rodziny i ponownie zaczną mierzyć się z szarą rzeczywistością, z rodzinami, które tak naprawdę i tak ich nienawidzą.
– Myślisz, że naprawdę pozwolą nam stąd odejść? – zapytał nagle Harry. – Przecież znamy ich nazwiska.
– Myślę, że tak – odpowiedział mu Liam, jednak szczerze w to wierzył.
– Dajcie go tutaj – oznajmił Niall.
Mało kto wiedział, że w piwnicy urządził sobie niewielki szpital w razie, gdyby któremuś z jego przyjaciół coś się stało i niestety nie raz musiał go używać. Mało kto wiedział również, że oprócz tego, że był zafascynowany komputerami, ze względu na Louisa i Zayna kiedyś zrobił kilka medycznych kursów. Nie był pewien czy nawet oni byli tego świadomi, ale on musiał wiedzieć, że w razie czego będzie w stanie im pomóc. Nigdy nie musiał używać tej wiedzy, opatrywał głównie niewielkie zranienia, do teraz.
CZYTASZ
Partners in crime. Not the worst crime
Fanfic[[ Partners in crime - część 1 ]] Dwójka chłopaków z bogatych rodzin zostaje porwana. Porywacze chcą tylko pieniędzy...
