5.

2.3K 170 48
                                        

Kiedy tylko zeszli do kuchni, Niall od razu usadził ich przy stole, mówiąc, że w ciągu kilku minut obiad będzie gotowy. Od razu spojrzeli z Liamem po sobie, ale widać ten blondyn jako jedyny miał zamiar traktować ich cywilizowanie. Właściwie, gdyby tylko on był porywaczem, to porwanie nie byłoby takie złe, jednak Harry absolutnie nie był zadowolony, kiedy miał siedzieć na wprost Louisa przy sześcioosobowym stole, z Liamem obok siebie, który natomiast wylądował na wprost mulata. Oczywiście nie umknęło ich uwadze, że Zayn uśmiechał się zalotnie do Payne'a.

Tak, jak mówił blondyn, talerze z makaronem z pesto wylądowały przed nimi w bardzo krótkim czasie i to sprawiło, że zarówno Harry, jak i Liam spojrzeli na siebie, wymieniając delikatne uśmiechy. Niall był cudownym porywaczem.

Gdyby tylko zechciał ich jeszcze wypuścić...

Harry rozglądał się dyskretnie po kuchni, szukając czegoś, co może im się przydać do ucieczki, bądź rozbrojenia bransoletek, lokalizując leżący na blacie nóż i on już planował jak by go wykraść. Musiał jakoś poinformować Liama, żeby, gdy będą wychodzić, odwrócił uwagę tej trójki i wtedy on go porwie. Jak bardzo będzie to podejrzane, kiedy po prostu powie mu to na ucho? Ostatecznie zaryzykował i pochylił się w stronę chłopaka, przecież i tak mieli stąd uciec, więc co mu szkodzi.

– Po jedzeniu odwróć ich uwagę, muszę coś ukraść – wyszeptał Payne'owi do ucha, ignorując badawcze spojrzenie Louisa, którym ten go obdarzył.

– Niegrzecznie tak szeptać na ucho w towarzystwie – powiedział szatyn.

– Niegrzecznie jest również kogoś porywać – zripostował Harry, czym wywołał głośny śmiech chłopaka, ale zignorował go i z powrotem zajął się jedzeniem. Ważniejszy niż wdawanie się dyskusję, był ich plan.

Nie odzywali się już, chociaż blondyn kilka razy próbował ich zagadnąć. Harry starał się zjeść jak najszybciej, widząc, jak bardzo Liam czuje się skrępowany pod ukradkowymi spojrzeniami rzucanymi mu przez mulata. W końcu odsunął od siebie talerz i wyciągnął się wygodnie na krześle, nie musiał długo czekać, zanim Liam kopnął go w kostkę pod stołem, po czym Payne wziął swój i jego talerz, wstał od stołu i Harry zrobił to samo, podobnie blondyn. W ciągu kolejnych kilku sekund Liam potknął się, wyrzucając resztki jedzenia na podłogę i faktycznie zrobiło się małe zamieszanie, kiedy Niall jak i Zayn doskoczyli do niego, chcąc mu pomóc.

To była jego szansa. Złapał leżący na blacie nóż i obserwując, czy nikt na niego nie patrzy, wsunął go dyskretnie w rękaw koszuli i odetchnął z ulgą, gdy uwaga wszystkich nadal skupiała się na Liamie.

Udało im się!

Odczekał chwilę, aż Payne podniósł się z podłogi, podtrzymywany przez mulata, co dziwnie go bawiło, trochę nie pora na podrywanie, kiedy już się kogoś porwało, aż w końcu ruszyli do swojego pokoju. Nie odzywali się do siebie przez całą drogę, jednak kiedy tylko zamknęli za sobą drzwi, Liam nie wytrzymał.

– Masz? – zapytał.

Harry uśmiechnął się szeroko i z dumą wyciągnął z rękawa nóż, który zaprezentował przyjacielowi.

– Pokaż tę bransoletkę – powiedział, łapiąc chłopaka za rękę i ciągnąc na łóżko. Teraz tylko musieli ją jakoś rozbroić.

– Co zrobisz? – usłyszał w pewnym momencie. – Kiedy już uciekniemy.

Oderwał wzrok od bransoletki i wpatrzył się uważnie w siedzącego przed nim chłopaka. Milczał przez chwilę, bo tak naprawdę nie miał pojęcia, co dalej.

– Nie wiem – odpowiedział w końcu. – Naprawdę nie mam pojęcia. A ty? – zapytał.

Liam zaśmiał się cicho.

Partners in crime. Not the worst crimeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz