4.

2.4K 184 113
                                        

Bum Skarby!

Kto tęsknił? :D





Szli schodami za Niallem, z tamtą dwójką za plecami, aż dotarli na piętro, gdzie blondyn otworzył jakieś drzwi i wpuścił ich do środka. Pierwszym, co zauważyli, kiedy przekroczyli próg, były dwa łóżka oraz niewielkie kupki ubrań, prawdopodobnie dla nich.

– Możecie poruszać się po otwartej części domu – poinformował chłopak. – Macie tutaj łazienkę i Harry, zostaw okna w spokoju.

Spojrzeli na siebie z Liamem, kiedy tylko drzwi za blondynem się zamknęły. To było jak spełnienie marzeń. Oczywiście Harry nie byłby sobą, gdyby nie podszedł do okna. Wahał się przez chwilę, nie wiedząc, czy blondyn mówił prawdę, ale ostatecznie musiał się upewnić, zahaczył palce o ramę i pociągnął z całej siły, teraz już nie przestraszył się, kiedy rozległ się alarm, bo tak, blondyn zdecydowanie mówił prawdę, okna były zabezpieczone i to prawdopodobnie wszystkie w tym domu.

– Harry! – usłyszał upominający krzyk z dołu, kiedy wycie ustało.

Westchnął zrezygnowany i usiadł na łóżku. Cholerne okna. Spojrzał na Liama, ale ten wcale nie był zawiedziony. Obserwował, jak chłopak podchodzi do drugich drzwi i otwiera je niepewnie, jakby miały za chwilę wybuchnąć, jednak tak się nie stało. Payne zajrzał do środka i uśmiechnął się szeroko, po czym spojrzał na Harry'ego podekscytowany.

– Prysznic. O mój Boże, tak! – ucieszył się.

Harry natychmiast wstał z łóżka i praktycznie podbiegł do chłopaka. Faktycznie mieli tutaj niewielką, przyjemnie urządzoną łazienkę z prysznicem i wszystkimi innymi potrzebnymi rzeczami. Blondyn po raz kolejny nie kłamał i Harry naprawdę zaczynał go lubić, poza tym, chyba jeszcze nigdy w życiu nie cieszył się tak z widoku łazienki.

– Idę pierwszy – powiedział Liam, na co brunet tylko skinął głową, wycofując się do pokoju.

Miał zamiar go obejrzeć, kiedy tamten będzie korzystał z łazienki. W końcu gdzieś musi być jakiś słaby punkt, a on przyrzekł sobie, że go znajdzie.

Liam zabrał kupkę ubrań, rzekomo należącą do niego i zamknął za sobą drzwi. Położył wszystko na blacie przy umywalce. Był ciekaw, czy te ubrania w ogóle na niego pasują, byleby tylko nie były za małe. Ściągnął swoje już odrobinę brudne i rozejrzał się za jakimś koszem na pranie, który zlokalizował w rogu. Pewnie nie powinien tego robić, ale wrzucił je tam.

Raczej nie powinien się tutaj zadomawiać, ale szczerze było mu wszystko jedno czy zostanie w tym miejscu, czy wróci do domu i do swojego udawanego życia.

Wszedł pod prysznic i odkręcił wodę, wziął głęboki oddech i po prostu usiadł na ziemi, pozwalając, aby krople spływały pod jego ciele. Starał się nie myśleć, jeszcze nie umiał odnaleźć się w tej sytuacji, to wszystko było zbyt dziwne i przytłaczające.

Nawet nie miał pojęcia, ile tak siedział, może kilka minut, a może pół godziny, odcięty od rzeczywistości, tylko w swoim własnym świecie, kiedy usłyszał jakiś przytłumiony hałas, jakby wymianę zdań i wyszedł spod prysznica, sięgając po ręcznik, dokładnie w momencie, w którym drzwi się otworzyły. Chciał nakrzyczeć na Harry'ego, ale przed nim wcale nie stał on, a Zayn we własnej osobie. Liam czuł, jak jego wzrok prześlizguje się po całym jego ciele i odruchowo owinął biodra ręcznikiem, który trzymał w dłoni, a Zayn odchrząknął nerwowo, nadal nie spuszczając wzroku z Liama.

– Niall chce was na dole, kiedy skończcie – oznajmił, po czym wyszedł.

– Próbowałem go zatrzymać – usłyszał zaraz, napotykając przepraszający wzrok Harry'ego.

Partners in crime. Not the worst crimeOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz